– Kiedy graliśmy na Bernabéu dwa sezony temu, była to ostatnia kolejka La Liga. Carvajal wykonał bardzo ostry wślizg na Yuri, łamiąc mu kość strzałkową. Musieliśmy dokończyć mecz w dziesiątkę, bo nie mieliśmy już zmian. Sędzia pokazał Carvajalowi tylko żółtą kartkę. Graliśmy o awans do europejskich pucharów, było 1:1 i ostatecznie odpadliśmy. Takie sytuacje frustrują każdego. Uważam, że skargi powinny być kierowane do odpowiednich instytucji. Podczas spotkań organizowanych przez Hiszpańską Federację Piłkarską niemal wszystkie kluby mają poczucie, że są w jakimś stopniu pokrzywdzone.
– La Liga to kluczowy element naszego rozwoju. Brakuje nam jeszcze jednego kroku. Wszyscy marzymy o usłyszeniu hymnu Ligi Mistrzów na San Mamés, ale to ogromne wyzwanie. Jeśli chcemy grać w Lidze Mistrzów, potrzebujemy San Mamés na miarę Ligi Mistrzów. Mamy przed sobą Himalaje, a żeby zdobyć szczyt, potrzebujemy wsparcia naszych kibiców. Walczymy z całych sił o realizację naszych celów.
– Puchar Króla? Odpadliśmy z Osasuną w meczu, w którym zasłużyliśmy na więcej, ale błędy po obu stronach boiska nas kosztowały. Ta porażka to dla nas lekcja i okazja do docenienia dobrej pracy drużyny w ostatnich sezonach.
– Superpuchar Hiszpanii? Nie pokazaliśmy się tam z najlepszej strony, ale rywalizowaliśmy na wysokim poziomie z zespołem, który później strzelił pięć goli Realowi Madryt.
– Zawsze powtarzałem, że Valverde to idealny trener dla Athleticu. Mamy przed sobą jeszcze półtora roku kadencji i byłoby spełnieniem marzeń, gdyby został z nami. Ale to zależy od obu stron. Nie wiem, czy będzie to możliwe. Jeśli mielibyśmy pecha i nie przedłużyłby kontraktu, trzeba będzie zastosować zasadę, którą powtarzał mi mój dawny szef: „Spokojnie, cmentarze są pełne ludzi niezastąpionych”.
Komentarze (31)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się