W następnych kilkunastu dniach terminarz Realu Madryt będzie napięty do granic możliwości. Dzisiejsze starcie z Leganés w Pucharze Króla jest oczywiście ważnym meczem dla Królewskich, ale ma ono znacznie mniejszy priorytet niż ligowe derby z Atlético na Santiago Bernabéu czy dwumecz z Manchesterem City, informuje dziennik MARCA.
El Derbi Madrileño oraz konfrontacja z Anglikami to obecnie dwa największe wyzwania dla drużyny i nikt nie zamierza ukrywać, że jest inaczej. MARCA podkreśla, że nie chodzi tu o dawanie minut poszczególnym graczom na siłę, ale o rozważne zastanowienie się, co będzie będzie dalej. Dzisiaj na Estadio Municipal Butarque na pewno nie zagrają Kylian Mbappé i Jude Bellingham.
Carlo Ancelotti wie, że musi odpowiednio rozłożyć wysiłek swoim zawodnikom, dlatego zdecydował się nie powoływać Francuza oraz Anglika. Carletto o wiele bardziej będzie potrzebował ich za kilka dni niż dzisiejszego wieczoru, gdy swoją szanse dostaną inni. Hiszpański dziennik dodaje przy tym, że gdyby to dzisiaj Real Madryt mierzył się z Manchesterem City, to Mbappé i Bellingham pojawiliby się na boisku. Francuz wciąż odczuwa skutki po faulu Romero, ale zagrałby, gdyby zaszła taka potrzeba.
Królewscy nie odpuszczają Pucharu Króla i chcą triumfować w tych rozgrywkach, ale zwyczajnie nie jest to ich główna motywacja. Tym bardziej, że zespół sam utrudnił sobie życie, dokładając dwa dodatkowe spotkania w Lidze Mistrzów, co jeszcze bardziej komplikuje i tak już nieludzki kalendarz.
Puchar Europy co roku jest obsesją Los Blancos, a latem rozgrywany będzie również Klubowy Mundial. Nie można też tracić rytmu w La Lidze, która gra praktycznie w każdy weekend. Triumf na wszystkich tych trzech frontach jest celem Realu, a wygranie ich zapewnia nie tylko prestiż, ale i ogromne pieniądze. Dwie rzeczy, których nie daje Puchar Króla.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się