Radny ds. sportu w Radzie Miasta Barcelony, David Escudé, w rozmowie z agencją EFE przyznaje, że „trudno byłoby zrozumieć”, gdyby Spotify Camp Nou nie zostało gospodarzem finału Mundialu 2030. Podkreśla, że to nie tylko stadion o największej pojemności w Hiszpanii, ale również istotny element kandydatury, wsparty atrakcyjnością samego miasta.
Przedstawiciel barcelońskiego magistratu zapewnia, że obiekt Barcelony, będący obecnie w trakcie przebudowy, jest faworytem do organizacji meczu zamykającego Mistrzostwa Świata, które wspólnie zorganizują Hiszpania, Maroko i Portugalia.
„Mamy wszelkie atuty, by gościć finał. Nie my to powiedzieliśmy, lecz sama komisja oceniająca kandydatury przyznała nam, z technicznego punktu widzenia, najwyższą ocenę. Mamy najlepsze miasto i najlepszy stadion” – argumentuje.
Według Escudé, Barcelona, która była gospodarzem meczu otwarcia podczas Mundialu w 1982 roku, zaprezentowała „znakomitą kandydaturę”. Wyraża nadzieję, że FIFA wybierze Spotify Camp Nou, które konkuruje z Santiago Bernabéu w Madrycie oraz jeszcze niewybudowanym Wielkim Stadionem Hassana II w Casablance, jako miejsce rozegrania finału.
W tym kontekście Escudé uważa, że jeśli ostatecznie Santiago Bernabéu zostałoby wybrane na gospodarza meczu decydującego o mistrzostwie świata w 2030 roku, organ odpowiedzialny za decyzję powinien to „bardzo dokładnie” uzasadnić.
„Madryt na dziś ma poważne ograniczenia pod względem liczby dostępnych miejsc, które są wymagane do organizacji finału, zgodnie z dokumentacją kandydatur. Miasto Barcelona, oprócz posiadania najnowszego i największego stadionu, ma także wyjątkową atrakcyjność, która sprawia, że nasza kandydatura jest niezwykle silna” – dodaje.
Escudé już w październiku ubiegłego roku twierdził też, że „rywalem Camp Nou do organizacji finału Mistrzostw Świata 2030 nie jest Bernabéu”.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się