Superpuchar Hiszpanii ponownie znalazł się w centrum krytyki. Tym razem jednak nie chodzi o milionowe prowizje przekazane Gerardowi Piqué i Luisowi Rubialesowi, pomysłodawcom przeniesienia rozgrywek do Arabii Saudyjskiej, ani o brak atmosfery, który doskwiera niektórym drużynom w Dżuddzie. „Nie ma żadnego sensu, żebyśmy grali w Arabii. To smutne, bo takie atrakcyjne spotkanie jak to, gdyby zostało rozegrane bliżej, zapełniłoby stadion rzeszą naszych kibiców” – skomentował Iñaki Williams po porażce z Barceloną w półfinale.
Nowym problemem jest jednak kwestia bezpieczeństwa. Na poważne incydenty skarżyli się kibice i członkowie delegacji Mallorki po meczu z Realem Madryt. Zgłoszono przypadki „obmacywania” i „molestowania” kobiet związanych z zawodnikami i kibicami. „Gdy tylko otrzymaliśmy te informacje, ochrona podjęła działania we współpracy z Mallorką i lokalnymi władzami. Staramy się zebrać wszystkie dane, by podjąć odpowiednie kroki” – zapewniła Hiszpańska Federacja Piłkarska.
„Wyjście było trochę skomplikowane. Wyszliśmy z dziećmi i byliśmy bez ochrony” – opowiadała w rozmowie z Esports IB3 Cristina Palavra, partnerka Daniego Rodrígueza, piłkarza Mallorki. „Szczerze mówiąc, młodzi mężczyźni z tego kraju zaczęli robić nam zdjęcia z bliska i nas molestować. To samo spotkało Natali, żonę Dominika Greifa. Czuliśmy się nieco zagubieni. Nie było nikogo, kto by nas chronił. Wyjście było bardzo złe”. Uspokoiła się dopiero, gdy z córką na rękach oraz innymi członkami delegacji dotarła do autobusu organizacyjnego, który zabrał ją z powrotem do hotelu.
Mallorkę wspierało w Dżuddzie około 300 osób, w tym kibice, rodziny i przyjaciele zawodników – wynika z danych klubu. Jednak problemów nie doświadczyli wyłącznie bliscy piłkarzy. „Podczas meczu nikt o nas nie dbał. Posadzono nas pomiędzy miejscowymi kibicami, którzy nas prowokowali” – powiedział jeden z fanów Mallorki obecnych na stadionie w rozmowie z Cadena COPE. Ale to nie wszystko. „Podczas drogi z trybun do autobusu, która trwała około 15–20 minut, cały czas nas zaczepiano. Tworzono szpalery, setki osób robiły nam zdjęcia bez zgody, dawano nam kuksańce, wyśmiewano nas, pokazywano gesty 3:0 palcami… Było to bardzo, bardzo nieprzyjemne”. Kobiety spotkały się z jeszcze bardziej agresywnym i uwłaczającym traktowaniem: „Były obmacywane”.