Real Madryt pokonał na wyjeździe Granadę i wrócił na trzecią pozycję w tabeli. Teraz w końcu wszystkie drużyny mają na koncie tyle samo rozegranych meczów. Spotkanie z walczącymi o utrzymanie Andaluzyjczykami sprawiło mnóstwo problemów podopiecznym Chusa Mateo. Gospodarze znajdowali się na prowadzeniu przez ponad 36 minut rywalizacji. Graczem spotkania został Mario Hezonja. To drugie zwycięstwo w tym tygodniu, ale teraz już czas na wylot do Kowna, gdzie w piątek Królewscy zagrają z Žalgirisem.
Granada już na samym początku zaskoczyła Real Madryt. Andaluzyjczycy byli bardzo skuteczni, a Królewscy potrzebowali ponad dwóch minut na zdobycie pierwszych punktów. Niestety, po trafieniu Campazzo nastąpiła kolejna przerwa i po pięciu minutach madrytczycy mieli zaledwie pięć punktów na koncie. Bohaterem Granady był Amine Noua, który bez problemów przechodził przez linię obrony gości. Po jednym z jego skutecznych ataków różnica w wyniku zrobiła się dwucyfrowa i nie było widać poprawy w grze Realu Madryt, nawet po pojawieniu się na parkiecie zawodników z ławki (25:18).
Druga kwarta nie przyniosła żadnej poprawy. Dalej brakowało skuteczności, i to nie tylko na linii rzutów za trzy punkty. Granada natomiast nabrała pewności siebie po świetnej grze w pierwszej części i odważnie stawiała czoła madrytczykom. Świetne minuty rozgrywali Rousselle oraz Ubal. Królewscy nie byli w stanie dogonić gospodarzy, którzy w najlepszym momencie mieli dwanaście punktów przewagi. Podopieczni Chusa Mateo zawodzili na całej linii. Trudno było szukać jakichkolwiek pozytywów (48:38).
Po zmianie stron nastąpiła poprawa, ale tylko w określonym zakresie. Defensywa zaczęła grać na swoim poziomie, co mocno ograniczyło zdobycze Granady, chociaż Noua czy Wiley potrafili się wyłamać. Dobrze też funkcjonowały zbiórki. To one pozwalały jeszcze myśleć o pozytywnym rozstrzygnięciu. Ofensywa ciągle pozostawiała wiele do życzenia, więc pozostawało liczyć na indywidualne umiejętności głównie Hezonji. W trzeciej kwarcie udało się odrobić tylko dwa oczka (64:56).
Decydującą kwartę Real Madryt rozpoczął od serii 6:0, zbliżając się do gospodarzy na dystans dwóch punktów. To zaczęło wprowadzać nerwowość w poczynania Granady, która potrafiła wyprowadzić efektowne akcje, ale przeplatała je ze stratami lub błędnymi decyzjami. Mimo wszystko gospodarze utrzymywali prowadzenie do 37. minuty meczu. Dopiero wtedy trzy punkty Campazzo dały madrytczykom remis. Granada poprosiła o czas i fatalnie wznowiła grę, pozwalając madrytczykom na kontratak i kolejny kosz Campazzo. Bamforth jeszcze zdołał doprowadzić do remisu, ale Campazzo, Tavarez i Hezonja załatwili sprawę w ostatnich momentach spotkania, pieczętując udaną remontadę.
79 – Granada (25+23+16+15): Rousselle (11), Clavell (6), Valtonen (6), Noua (18), Guerrero (1), Vicedo (3), Bamforth (15), García (0), Ubal (6), Aurrecoechea (2), Tomàs (-), Wiley (11).
84 – Real Madryt (18+20+18+28): Campazzo (15), Rathan-Mayes (0), Musa (5), Tavares (7), Ndiaye (6), Abalde (3), González (6), Hezonja (23), Garuba (4), Ibaka (7), Llull (3), Feliz (5).
Poza kadrą znalazł się:
• Gabriel Deck – zerwanie ścięgna przy mięśniach kulszowo-goleniowych na wysokości lewego biodra. Przewidywany powrót: połowa lutego.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się