Koszykarze Realu Madryt zrewanżowali się Baskonii za porażkę w Eurolidze i wygrali na jej parkiecie. To zwycięstwo pozwoliło drużynie Chusa Mateo przesunąć się na czwartą pozycję w tabeli, przy czym Królewscy mają na koncie mniej rozegranych meczów niż pozostałe zespoły z czołowej ósemki. Znakomite spotkanie zanotował dzisiaj Džanan Musa. Bośniak zdobył aż 29 punktów, do których dołożył 5 zbiórek i 2 asysty. Uzbierał aż 38 punktów współczynnika efektywności gry.
Pierwsza kwarta była znakomita w wykonaniu Realu Madryt. W ofensywie skuteczność dopisywała (5/6 trafionych rzutów za trzy punkty). Liderował w tym wszystkim Džanan Musa. Bośniak perfekcyjnie wszedł w to spotkanie i był dla rywali największą zmorą. Już w pierwszej części uzbierał 12 punktów. Chus Mateo mówił o konieczności dobrej gry w defensywie i to również się spełniło. Baskonia nie potrafiła się przebić, nie trafiała z dystansu i po dziesięciu minutach jej strata była dwucyfrowa (18:28).
Wejście zmienników trochę rozregulowało rytm Królewskich. Drugą kwartę Baskonia rozpoczęła od serii 7:0, ale z powodu kontuzji straciła Markusa Howarda. Chus Mateo nie miał innego wyjścia i przywrócił na parkiet Musę i Campazzo. Efekt nie był natychmiastowy, ale można było widzieć stabilizację w grze Realu Madryt. Udało się utrzymać prowadzenie, które w pewnym momencie wynosiło tylko dwa oczka. Musa znów przejął stery, swoje dołożyli Hezonja czy Abalde i w połowie meczu Real Madryt miał osiem punktów więcej na koncie (39:47).
Po zmianie stron Królewscy wyszli na parkiet trochę rozkojarzeni. Była to ich najgorsza kwarta w tym spotkaniu, nie tylko pod względem zdobyczy punktowej, ale też strat, których było stanowczo za dużo (6). W grze trzymała ich bardzo dobra defensywa, to się nie zmieniało, więc Baskonia nie była w stanie w znaczący sposób zmniejszyć strat. Madrytczycy przystępowali do ostatniej części meczu z zapasem siedmiu punktów (56:63).
W ostatniej części emocji nie brakowało. Królewscy poprawili swoją skuteczność, ale tylko w niewielkim stopniu ograniczyli starty. Baskonia nie zamierzała się poddawać. W jej barwach dobrze prezentowali się Šamanić, Luwawu-Cabarrot oraz Forrest. Ten tercet sprawił, że czterokrotnie gospodarze zbliżyli się na dystans czterech oczek. Jednak za każdym razem w kluczowym momencie Real Madryt stawał na wysokości zadania. Ostateczny cios zadał Hezonja celnym rzutem z dystansu na 12 sekund przed końcem, ustalając wynik rywalizacji.
82 – Baskonia (18+21+17+26): Howard (4), Raieste (0), Baldwin (9), Hall (11), Moneke (7), Sawkow (-), Luwawu-Cabarrot (14), Forrest (11), Rogkavopoulos (10), Diop (1), O. Ndiaye (-), Šamanić (15).
89 – Real Madryt (28+19+16+26): Abalde (9), Campazzo (17), Musa (29), Tavares (2), E. Ndiaye (5), Rathan-Mayes (3), González (0), Hezonja (14), Garuba (6), Ibaka (0), Llull (4), Feliz (0).
Poza kadrą znalazł się:
• Gabriel Deck – zerwanie ścięgna przy mięśniach kulszowo-goleniowych na wysokości lewego biodra. Przewidywany powrót: połowa lutego.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się