Real Madryt po raz trzeci w tym sezonie i po raz szósty z rzędu pokonał Barcelonę. Dzięki tej wygranej wrócił na ligowe podium, wskakując za plecy Valencii i Unicajy. Barça natomiast spadła na ósmą pozycję. Graczem meczu został Mario Hezonja, który zakończył mecz z double-double (15 punktów, 11 zbiórek), chociaż tradycyjnie bardzo dobry występ zanotował Campazzo. Ciekawostką z tej rywalizacji jest przekroczenie przez Real Madryt bariery 200 tysięcy punktów zdobytych w historii Ligi ACB. Minusem natomiast kontuzja Decka.
Chus Mateo mógł zaskoczyć decyzją o umieszczeniu Rathana-Mayesa w pierwszej piątce, ale Kanadyjczyk w pierwszych minutach znakomicie spisywał się, broniąc przeciwko Punterowi. Rozgrywający Barcelony w krótkim czasie popełnił kilka strat. Królewscy próbowali przejąć inicjatywę i zyskali kilka punktów przewagi. Katalończycy jednak lepiej spisywali się pod tablicami i wymusili dwa przewinienia ze strony Campazzo. Argentyńczyk usiadł przez to na ławkę. Dobra końcówka kwarty sprawiła, że madrytczycy mieli sześć oczek przewagi (21:15).
W drugiej części Campazzo w ogóle nie pojawił się na boisku, a Barça wyciągnęła wnioski i wykorzystywała momenty bez Tavaresa na parkiecie. Gdy Real Madryt miał dziewięć punktów przewagi, goście popisali się serią 10:0 i odzyskali prowadzenie, które w kolejnych minutach wiele razy przechodziło z rąk do rąk. Królewscy dalej prezentowali się bardzo solidnie w defensywie, ale marnowali zdecydowanie zbyt wiele rzutów (2 na 10 za dwa punkty), przez co prowadzenie nie było tak okazałe, jak mogłoby być (36:31).
Po zmianie stron na parkiet wrócił Campazzo i szybko stał się kluczowym zawodnikiem. Zdobył w trzeciej kwarcie najwięcej punktów i zanotował dwie efektowne asysty. Niestety, po jednej z nich i wsadzie do kosza Gabriel Deck niefortunnie lądował na jednej nodze i doznał przy tym urazu. Wyglądało to niepokojąco, biorąc pod uwagę historię zerwanych więzadeł u Argentyńczyka. Prowadzenie Realu Madryt sięgnęło w tej części dziesięciu punktów, ale Barcelona nie odpuszczała i pozostawała w grze (57:51).
W ostatniej kwarcie początkowo Real Madryt miał wszystko pod kontrolą, utrzymując kilka punktów przewagi, chociaż przytrafiały się dłuższe momenty bez zdobytych punktów. Podczas nieobecności Campazzo Barcelona zdołała nadrobić straty i doprowadziła do remisu. Chus Mateo poprosił wtedy o czas i skrytykował decyzje Hezonji o oddawaniu szybkich rzutów po ofensywnej zbiórce. Chwilę później Katalończycy wyszli na prowadzenie po czteropunktowej akcji Puntera. Najpierw trafił z dystansu, a następnie wykorzystał rzut osobisty po faulu technicznym Mateo.
Przy takim wyniku Campazzo musiał wrócić i od razu popisał się celnym rzutem z dystansu. Barcelona miała rzuty wolne w odpowiedzi, ale jeden raz pomylił się Punter, który zazwyczaj w takich sytuacjach jest bezbłędny. Królewscy wypracowali sobie pięć punktów przewagi, lecz nie dało to spokojnej końcówki. Niewykorzystane okazje dały Katalończykom rzuty na zwycięstwo, ale piłka nie wpadła do kosza i madrytczycy mogli odetchnąć z ulgą.
73 – Real Madryt (21+15+21+16): Campazzo (17), Rathan-Mayes (4), Musa (10), Deck (7), Tavares (11), Abalde (3), González (-), Hezonja (15), Garuba (0), Ibaka (0), Llull (3), Feliz (3).
71 – Barcelona (15+16+20+20): Punter (12), Veselý (4), Satoranský (13), Abrines (5), Parker (18), Anderson (0), Brizuela (2), Metu (10), Hernangómez (4), Núñez (3), Fall (-), Parra (0).
Poza kadrą znalazł się:
• Eli Ndiaye – decyzja trenera
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się