– Przybycie do szkółki Realu? Wszystko zaczęło się, gdy byłem w Nàstic. Na parkingu stadionu podszedł do mnie jakiś pan i zapytał, czy chciałbym grać w Realu Madryt – tak po prostu, bez żadnych wstępów. Myślałem, że to żart, i powiedziałem, że oczywiście, że tak.
– Zmiana związana z grą w Realu? W ciągu dwóch tygodni przenoszę się z miasteczka liczącego 4000 mieszkańców do miasta takiego jak Madryt, z publicznej szkoły w moim miasteczku do prywatnej szkoły w Madrycie. Moje życie się zmienia i na początku jest trudno, bo przechodzisz od zabawy i grania jako hobby do bycia częścią struktury Realu Madryt, gdzie liczy się tylko wygrywanie.
– Trudne lata w Castilli? Prawie w ogóle nie grałem, zostały mi dwa lata kontraktu, a ja musiałem odejść, żeby móc kontynuować karierę. Poszedłem do Espanyolu, żeby zacząć nowy etap.
– Powrót do Realu Madryt i gra z wielkimi piłkarzami? Już wcześniej miałem okazję tego doświadczyć, bo gdy byłem w Castilli, w pierwszej drużynie był Fabio Capello. Miał zwyczaj, który wyniósł z Włoch, że na mecze zawsze zabierał trzech bramkarzy. W tamtych czasach jednym z nich byłem ja albo Antonio Adán. Zależało to od potrzeb, ale dzięki temu miałem możliwość przeżycia tego od środka w czasach, gdy grali Beckham, Figo czy Zidane.
– Bliski kontakt z gwiazdami? Benzema, Cristiano Ronaldo, James czy Modrić to supernormalni ludzie. Są tam, gdzie są, bo mają nieskończoną ambicję. Zaskoczyło mnie, jak bardzo są ludzcy i normalni.
– Trzy kolejne Ligi Mistrzów? To była ambicja wygrywania i robienia rzeczy, których nikt wcześniej nie osiągnął. Myślę, że to był klucz, a także sposób, w jaki Zidane zarządzał grupą w tamtych latach. Potrafił sprawić, że każdy czuł się ważny, i stworzył w drużynie niesamowitą jedność. Nawet będąc rezerwowym w jednym z sezonów, zagrałem 20 meczów – to nie jest łatwe. Zidane potrafił zrozumieć piłkarza, a jednocześnie miał szacunek wszystkich kluczowych zawodników zespołu.
– Doświadczenie w Anglii i kara? Wyjechałem do Anglii i miałem trudny okres z powodu incydentu z rasizmem. Zostałem ukarany, ponieważ według nich obraziłem jednego z zawodników. Nigdy nie przedstawili dowodów, a w raporcie była mowa o prawdopodobieństwie, czyli nigdy nie udowodniono, że kogokolwiek obraziłem. Zawieszono mnie na 10 meczów i nałożono grzywnę w wysokości 60 000 funtów.
– Iker Casillas? Jako dziecko miałem jego karty i plakat w pokoju. Pamiętam, jak pierwszy raz z nim trenowałem – byłem przerażony. Nasza relacja opierała się na dużym szacunku. Nigdy nie miałem odwagi otworzyć się przed nim czy nawiązać bliższej relacji, bo wstydziłem się z nim rozmawiać, choć byliśmy kolegami z drużyny.
– Florentino Pérez? Wyściskałbym go i podziękował za wszystko. To jest gość, którego, gdy już go zabraknie – oby trwał z nami jak najdłużej – trzeba będzie zamrozić. To, co zrobił dla Realu Madryt i w swoich firmach, a zwłaszcza w Madrycie, jest niesamowicie trudne do powtórzenia. W klubie przechodzisz od ery Cristiano Ronaldo, Sergio Ramosa, Kroosa czy Benzemy do nowego pokolenia, a mimo to nadal wygrywasz. To niezwykle trudne. On i José Ángel, jego prawa ręka, wykonali świetną robotę. A potem jeszcze buduje stadion na najwyższym poziomie i generuje niesamowite przychody. To wyjątkowy człowiek.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się