Ancelotti jest zdeterminowany, aby zobaczyć reakcję Realu Madryt, której wyniki nie pokazują. AS stwierdza, że po porażkach u siebie z Barceloną (0:4) i Milanem (1:3), wydawało się, że Królewscy wrócili na właściwe tory dzięki dwóm przekonującym zwycięstwom: z Osasuną (4:0) i Leganés (3:0). Te dobre odczucia zniknęły na Anfield (0:2), ożywiły się przeciwko Getafe (2:0) i ponownie poszły do kosza na San Mamés (1:2).
Real po pewnej wygranej z Gironą (3:0), stracił aż 5 goli w meczach z Atalantą i Rayo. To niepokojące. Choć kiedy nie ma już Toniego Kroosa dominacja zespołu Ancelottiego w poszczególnych meczach jest mniejsza, drużyna kreuje okazje i zdobywa gole: 19 w ostatnich 8 meczach (średnia 2,4 na spotkanie). Przebudzenie Bellinghama bardzo w tym pomogło (Anglik ma passę sześciu spotkań ligowych z golem). Natomiast w obronie jest dziura, a Real krwawi z tyłu, pokazując, że łatki na absencje Carvajala i Militão są tylko łatkami, które łatwo się odrywają: w ostatnich dziesięciu meczach Los Blancos stracili 16 bramek.
AS zauważa, iż nieobecności są we wszystkich formacjach, ale te w obronie są szczególnie zauważalne: teraźniejsza galowa linia defensywy Realu Madryt nie ma nic wspólnego z tą, która grała w finale Ligi Mistrzów w 2022 roku w Paryżu przeciwko Liverpoolowi (Carvajal, Militao, Alaba i Mendy) i bardzo niewiele wspólnego z tą z Wembley sprzed kilku miesięcy (Carvajal, Nacho, Rüdiger i Mendy).
Po potknięciu w Vallecas Ancelotti podał nieobecnych jako alibi: „Dzisiaj rozpoczęliśmy mecz bez wielu zawodników: bez Mbappé, bez Viniego, bez Camavingi, bez Mendy'ego, bez Militão, bez Carvajala, bez Alaby..... Siedem absencji. A zdrowi grali walczyli bardzo, bardzo dobrze. Kiedy wszyscy wrócą, drużyna będzie znacznie lepsza”.
Stracone gole w Vallecas jasno pokazały, gdzie Real musi się poprawić: przy pierwszym De Frutos bardzo łatwo zostawił z tyłu Frana Garcíę, a Unai López mógł komfortowo strzelić bez presji ze strony Lucasa Vázqueza; przy drugim Mumin wykorzystał swój wzrost i wyskoczył nad Galisyjczykiem; a przy trzecim Tchouaméni nawet nie próbował interweniować, natomiast Rüdiger nie zauważył obecności Isiego, który przeleciał obok niego jak samolot.
Courtois nie wpuścił trzech bramek w jednym meczu La Ligi od kwietnia 2023 roku. W tym sezonie zespół stracił już 16 goli w 17 meczach, a w zeszłym zajęło mu to 26 spotkań. Na tym etapie poprzedniej kampanii miał tylko 11 bramek straconych. Powrotu Courtois Real nie wykorzystuje w pełni. Ancelotti chce widzieć szklankę do połowy pełną („Nie wygraliśmy, ponieważ popełniliśmy kilka błędów, ale jesteśmy w dobrej formie”), ale rzeczywistość mówi co innego: Królewscy tracą bramkę po praktycznie co trzecim celnym strzale rywali.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się