Carlo Ancelotti zaskoczył dziś wyjściową jedenastką przede wszystkim w formacji obronnej. Miejsce w składzie stracili Raúl Asencio i Fran García, a w ich miejscach pojawili się Aurélien Tchouaméni i Ferland Mendy. Królewscy podchodzili do tego meczu jako faworyci, ale przebieg tego spotkania w ogóle na to nie wskazywał. Real nie potrafił wejść w mecz i nabrać płynności, a uderzenia z dystansu w wykonaniu Rüdigera i Tchouaméniego chyba lepiej przemilczeć.
Po 30. minucie Królewscy zaczęli jednak grać dużo lepiej. Naciskali wyżej Gironę, szybciej przechodzili do ataku, piłka krążyła szybciej i pojawiły się nieco groźniejsze strzały w wykonaniu Brahima czy Mbappé. Z oboma poradził sobie jednak Paulo Gazzaniga, ale wobec strzału Bellinghama był bezradny. Napędzenie akcji to zasługa Fede Valverde, później piłka trafiła do Brahima, ale w zamieszaniu w polu karnym Girony najlepiej odnalazł się Jude, który mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi.
W pierwszej połowie Real nie mógł zachwycać, ale potrafił wykorzystać swój bardzo dobry moment. Po przerwie był jeszcze efektywniejszy. Świetne zawody rozgrywał Bellingham, który posłał doskonałe podanie do Ardy Gülera, a Turek uderzył w długi róg i podwyższył prowadzenie.
Punktem zwrotnym mógł być jednak uraz Jude’a Bellinghama, który musiał zejść z boiska. Real odpowiedział na stratę swojego lidera w najlepszy możliwy sposób – strzeleniem kolejnego gola. Modrić wypuścił Mbappé, a Francuz z dość ostrego kąta pokonał Gazzanigę, który musiał wyjmować piłkę z siatki po raz trzeci.
Real Madryt wysoko wygrał z Gironą, która zwłaszcza w pierwszej połowie miała swoje okazje i dobre momenty. Królewscy byli jednak bardzo efektywni i wycisnęli dziś maksimum. Niemal każdy dobry moment potrafili udokumentować golem. Gdy skuteczność i łut szczęścia są po ich stronie, względnie solidna gra w defensywie i uważność wystarczają, by punktować nawet na takim terenie. Czy to jednak oznacza, że problemy Realu zniknęły lub zostały rozwiązane? Absolutnie nie. Sytuacja w tabeli wygląda lepiej niż jeszcze dziś rano, ale strata Bellinghama może być bardzo bolesna. Dziś był najlepszy.
Girona FC – Real Madryt 0:3 (0:1)
0:1 Bellingham 36'
0:2 Arda Güler 55' (asysta: Bellingham)
0:3 Mbappé 62' (asysta: Modrić)
Girona: Gazzaniga; Arnau, David López, Krejčí, Miguel Gutiérrez; Romeu, Iván Martín; Asprilla, Van de Beek (78' Portu); Gil (58' Danjuma); Miowski (58' Abel Ruiz)
Ławka: Carlos, Pau López, Stuani, Juanpe, Francés, Blind, Misehouy, Selvi i Jastin
Real Madryt: Courtois; Lucas, Tchouaméni, Rüdiger, Mendy (81' Fran García); Valverde (81' Asencio), Modrić, Arda Güler (89' Yáñez); Bellingham (61' Ceballos); Brahim, Mbappé (81' Endrick)
Komentarze (790)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się