Mecze poza domem w Hiszpanii to w przypadku Viniego wielowątkowa historia. To właśnie na wyjazdach Brazylijczyk musi odczuwać największy dyskomfort. Starcie z Leganés będzie dla niego pierwszym z dala od Bernabéu po rozczarowaniu spowodowanym brakiem Złotej Piłki. Z powodu klęski powodziowej odwołano bowiem wcześniejszą potyczkę na Estadio Mestalla. Real jest jednak przekonany, że tym razem 24-latek będzie miał względny spokój. Butarque nie uchodzi dla Królewskich za wrogo nastawioną scenerię, co nie zmienia faktu, że Viniciusowi po dłuższym czasie przyjdzie opuścić strefę komfortu. Otoczenie zawodnika podkreśla mimo to, że jest on w pełni zmotywowany i chce się odkuć za niewybranie go najlepszym graczem świata.
Od gali w Paryżu minęło 27 dni. Były to bardzo trudne dla Viniego niemal cztery tygodnie. Stały one pod znakiem niedowierzania, sprzeciwu, a następnie akceptacji werdyktu i chęci rewanżu. W pierwszych dniach Vinícius był bardzo dotknięty, jednak mógł liczyć na pełne wsparcie najbliższych mu osób. Po przełożeniu meczu z Valencią zagościł w nim już większy spokój. Kiedy przyszło mu wrócić na boisku, dało się jednak zauważyć, że w meczu z Milanem jest dotknięty. Brazylijczyk nie był sobą.
Z Osasuną wrócił już w pełni do siebie. Starcie z ekipą z Pampeluny było w jego wykonaniu prawdziwym dziełem sztuki. Vini zanotował swojego drugiego w sezonie hattricka. Właśnie takiego przełamania potrzebował. Bernabéu okazało mu olbrzymią życzliwość, która pozwoliła przyspieszyć zasklepianie ran. Piłkarz w swojej strefie komfortu mógł się zregenerować. Teraz jednak przyjdzie mu wrócić do rutyny, za którą nie przepada, czyli ligowych meczów poza domem. To podczas nich cierpi najbardziej. Jego zdaniem to właśnie poza Bernabéu pozwala się na zbyt wiele zarówno rywalom, jak i kibicom. Tym razem mimo wszystko powinno obejść się bez ekscesów, twierdzi AS.
Działacze i sztab szkoleniowy wychodzą z założenia, że Butarque potraktuje Viniciusa elegancko. Nie jest to stadion słynący z braku szacunku do rywali, a relacje między Realem i Leganés są dobre. Inaczej sprawa może wyglądać w trakcie kolejnego wyjazdu, ponieważ Królewscy udadzą się do Bilbao. Klub jest też przekonany, że Vinícius zdążył się już otrząsnąć po całym zamieszaniu, które wywołało w nim silny ból, ale wyłącznie o krótkotrwałym zasięgu. Teraz atakującemu zależy jedynie na tym, by udowodnić, że przyznanie Złotej Piłki komu innemu było błędem. Droga ku temu rozpocznie się na Butarque, a następnie będzie wiodła przez kolejne hiszpańskie stadiony. Vini obrał sobie za cel błyszczeć tam, gdzie najbardziej nie lubi i gdzie jednocześnie czuje obowiązek pokazywania się z najlepszej strony.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się