Real Madryt pokonał Albę Berlin i wskoczył do czołowej dziesiątki w tabeli. Królewscy rozegrali bardzo dobre spotkanie pod względem ofensywnym, ale w pierwszej połowie zapomnieli o bronieniu. Zawodnikiem meczu, jak zresztą zwykle, został Facundo Campazzo, ale kolejny raz świetnie spisywał się Xavier Rathan-Mayes. Do gry wrócił Musa i Chus Mateo po raz pierwszy od dawna miał do dyspozycji meczową kadrę złożoną wyłącznie z zawodników pierwszej drużyny.
Na samym początku meczu błysnął Hugo González. Najpierw popisał się efektownym blokiem, a chwilę później przy próbie wsadu został sfaulowany. Uszkodził przy tym siatkę, więc gra na kilka minut została wstrzymana. Real Madryt grał bardzo dynamicznie w ataku, przez co Alba Berlin szybko zbierała faule. Goście mieli problemy z obroną, za to w ofensywie radzili sobie podobnie do gospodarzy. Nawet kiedy Królewscy złapali rytm i odskoczyli na kilka punktów, Mattisseck dwoma rzutami z dystansu zmniejszył różnicę do jednego oczka (23:22).
Druga kwarta to absolutny brak defensywy. Zaczęło się zresztą od serii 15:3 dla Alby. Chus Mateo musiał coś zmienić i na ratunek przyszedł mu Abalde. Hiszpan dwukrotnie w krótkim czasie trafił za trzy punkty i strata szybko stopniała. Pościg trwał jeszcze chwilę, ale w końcu madrytczycy wyszli na prowadzenie. Jednak to wcale nie oznaczało, że mecz zaczyna się układać po myśli gospodarzy. Procida był dla Królewskich nie do zatrzymania. Alba zdecydowanie zbyt łatwo punktowała i połowie meczu był remis 55:55.
Po zmianie stron wreszcie to spotkanie zaczęło wyglądać tak, jak można było się spodziewać wcześniej. Real Madryt kontynuował świetną i skuteczną grę w ofensywie, ale w końcu zaczął bronić. Bardzo dobre minuty rozgrywał Rathan-Mayes, który zaczął od dwóch celnych „trójek”. Przewaga Królewskich osiągnęła dwucyfrową wartość. Nie tylko Kanadyjczyk się wyróżniał. Facundo Campazzo już po czterech minutach kwarty miał na koncie double-double (zakończył mecz z 12 punktami i 10 zbiórkami). Po 30 minutach Real Madryt prowadził 77:68.
Ostatnia część meczu nie była tak efektowna ofensywnie. Alba Berlin podejmowała ostatnie próby gonienia wyniku, ale najlepszy w jej szeregach Gabriele Procida w drugiej połowie otrzymał indywidualne krycie, co mocno ograniczyło jego możliwości. Goście też zaczęli odczuwać dużą liczbę fauli, które popełniali. Stracili w ten sposób dwóch graczy. W ostatniej minucie Real Madryt miał kilka szans na przekroczenie granicy 100 punktów, lecz wszystkie zmarnował. Liczy się jednak zwycięstwo, które wyniosło Królewskich na dziesiąte miejsce w tabeli.
98 – Real Madryt (23+32+24+19): Campazzo (12), Rathan-Mayes (16), González (2), Hezonja (11), Tavares (10), Abalde (9), Musa (13), Deck (7), Ibaka (15), Llull (2), Feliz (1), Ndiaye (0).
84 – Alba Berlin (22+33+13+16): Procida (18), Spagnolo (4), Wetzell (10), Delow (10), Schneider (8), Nufer (3), Mattisseck (11), Samar (10), Doerries (2), Rapique (5), Williams (3).
Nieobecny – Real Madryt:
• Usman Garuba – ciągle nie wrócił do pełni zdrowia po kontuzji. Prawdopodobny powrót: koniec listopada.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się