Na wtorkowym spotkaniu jednym z najgorętszych tematów były koncerty, które klub na razie sam zawiesił do marca przez skargi sąsiadów na hałas i pozew sądowy w tej sprawie. Prezes miał spokojnie powtarzać: „Real Madryt nie zajmuje się zarabianiem pieniędzy z koncertów. Z miliarda euro przychodów rocznie koncerty generują 1% i będą generować 1%”. Co więcej, Hiszpan podkreślał, że Królewscy są tylko małym trybikiem w koncertowej machinie, a prawdziwe pieniądze zarabiają promotorzy i artyści: „My ograniczamy się do użyczenia sceny. Jeśli miasto nie chce koncertów, to koncerty będą odbywać się w Nowym Jorku i innych wielkich miastach. Tym gorzej dla sąsiadów”. Co ważne, Florentino nie chciał zdradzić, w jaki sposób klub zamierza poprawić wyciszenie stadionu lub rozwiązać cały temat. Zapewniał też, że nie jest to problem dla umowy z Sixth Street ani finansów klubu.
Nie podano też szczegółów tematu dwóch podziemnych parkingów, które zostały wstrzymane po pozwie sąsiadów. Nie podano ani linii czasowej w sprawie odwołania, ani dotychczasowych postępów, jakich dokonano przez sądowym wstrzymaniem prac. Florentino wskazywał jedynie, że klub zdecydował się je wybudować na prośbę miasta: „Wszystkie dzielnice potrzebują parkingów, ale ci ludzie przy stadionie ich nie chcą. My chcemy zrobić przysługę miastu”. Hiszpan miał stwierdzić, że roczny zysk z parkingów wynosiłby około od 2 do 5 milionów euro i ta kwota nie ma wielkiego znaczenia dla klubowych finansów.
Poruszono także temat zmiany struktury właścicielskiej klubu, co sam prezes zapowiedział rok temu. Podkreślamy, że w niedzielę nie będzie to głosowane, bo nie znajduje się to w agendzie i nie przedstawiono jeszcze nawet publicznie propozycji transformacji struktury klubu. Florentino przekazywał jedynie, że pracuje nad modelem, który „obroni nas, gdy przyjdą po nasze przychody”. O co chodziło prezesowi? O porozumienie La Ligi z funduszem CVC, które w pierwszej propozycji nakazywało klubom oddanie części praw telewizyjnych funduszowi i dopiero sprzeciw Realu i Athleticu sprawił, że nie trzeba było koniecznie podpisywać tego kontraktu. Poza tym prezes opowiadał, że La Liga próbowała wprowadzić ustawowe poprawki w Prawie Sportu i przejąć część praw do majątku stowarzyszeń sportowych, czyli Realu, Barcelony i Athleticu, które mogłaby przekazywać na rzecz reszty klubów. Jak przekazał Florentino, zablokowano to dzięki informacji ze strony jednego z ministrów z rządu, który ostrzegł go, że przygotowywane jest takie rozwiązanie.
Zdaniem Florentino dzisiaj socios na papierze nie są prawdziwymi właścicielami klubu i tak naprawdę nie mogą bronić się przed zewnętrznymi atakami na swój majątek. Hiszpan nie zdradzał szczegółów, ale przekazywał, że pracuje nad systemem akcjonariuszy, który ma zapowiedzieć w niedzielę. Wtedy dowiemy się też więcej w sprawie, która mocno rozgrzewa także Katalonię, gdzie od dawna straszy się socios Barcelony, że stracą klub przez długi na rzecz spółki akcyjnej i zostaną sprzedani inwestorom, a tymczasem strukturę właścicielską chce zmieniać także Real Madryt. Na wschodzie Hiszpanii spekuluje się, że Real Madryt jest w złej sytuacji finansowej i Florentino próbuje w ten sposób pozyskać nowe środki, ale sam prezes zapewnia, że chodzi jedynie o wzmocnienie praw socios do obrony klubu.
Przypomnijmy, że Florentino nie chciał komentować spraw Złotej Piłki, UEFA czy Superligi, by zapobiec takim wyciekom, jak te powyższe. O tych tematach usłyszymy dopiero w niedzielę bezpośrednio z ust samego prezesa.
Komentarze (30)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się