Real Madryt wkrótce wróci do gry. Podopieczni Carlo Ancelottiego rozegrają jeszcze dziewięć meczów do końca tego roku, ale aż siedem z nich poza Santiago Bernabéu. Chociaż trzeba zaznaczyć, że dwa z nich we Wspólnocie Autonomicznej Madrytu: z Leganés i Rayo Vallecano. Real pakuje walizki. Podopieczni Ancelottiego rozpoczną maraton właśnie od spotkania z Leganés (24 listopada, 18:30) w najbliższą niedzielę, a następnie polecą do Anglii, by w środę przeciwko Liverpoolowi (27 listopada, 21:00) powalczyć o swoją przyszłość w Lidze Mistrzów.
AS przypomina, że Los Blancos wygrali dwa z trzech ostatnich finałów najważniejszych europejskich rozgrywek właśnie przeciwko The Reds: w 2018 i 2022 roku. Po pierwszym doszło do pożegnania Cristiano Ronaldo, a drugi był przedostatnim meczem Casemiro w barwach Królewskich w europejskich pucharach (w sierpniu miał jeszcze okazję zagrać w Superpucharze Europy, zanim odszedł do Manchesteru United).
Po powrocie z angielskiej ziemi Los Merengues zmierzą się z Getafe (1 grudnia, 16:15) na Bernabéu, a następnie udadzą się na starcie na San Mamés z Athletikiem (4 grudnia, 21:00). Potem czeka ich pojedynek z Gironą (7 grudnia, 21:00) w Katalonii, po czym ponownie wsiądą do samolotu i polecą do Bergamo, gdzie zmierzą się z Atalantą (10 grudnia, 21:00). Starcia z Liverpoolem i La Deą mogą zdecydować o losach drużyny Carlo Ancelottiego w Lidze Mistrzów.
Po zakończeniu tegorocznych, europejskich wojaży Królewscy zagrają z Rayo (14 grudnia, 21:00) na stadionie w Vallecas oraz z Sevillą (22 grudnia, 16:15) na Bernabéu. Starcie z andaluzyjską ekipą będzie ostatnim meczem Realu w tym roku. Pomiędzy spotkaniem z Rayo i Sevillą, drużynę czeka finał Pucharu Interkontynentalnego (18 grudnia, 19:00) w Katarze. Los Blancos podnosili już to trofeum w 1960, 1998 i 2002 roku. To będzie dla nich pracowity miesiąc.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się