Niczym dzień i noc. Real Madryt potrafi zaprezentować pokaz siły w drugich połowach swoich meczów, wśród których wyróżnia się chociażby widowiska remontada w starciu z Borussią Dortmund. Bilans bramkowy w postaci 8 bramek przed przerwą i 28 bramek po przerwie najlepiej świadczy o tym, że piłkarze Królewskich na świeżości podchodzą do ostatnich minut meczu. To jest bez wątpienia zasługa przygotowania fizycznego w ramach strategii Antonio Pintusa, który z drugiej strony ma duży problem z plagą kontuzji, jaka nieprzerwanie nawiedza drużynę Carlo Ancelottiego.
W samym obecnym sezonie pierwsza drużyna Los Blancos zanotowała w sumie 21 absencji wynikających z różnego rodzaju problemów zdrowotnych. Do tego trzeba również doliczyć przypadek Césara Palaciosa, który jako zawodnik Castilli udał się na okres przygotowawczy w Stanach Zjednoczonych, gdzie zerwał więzadła krzyżowe. Dla porównania rok temu na tym samym etapie rozgrywek tych kontuzji było o sześć mniej – dokładnie 15. Dwa lata temu przy jeszcze bardziej napiętym terminarzu w związku z mundialem w Katarze kontuzji było w sumie 19, ale żadna z nich nie wiązała się z ponad miesięczną absencją. Natomiast w sezonie 2021/22, czyli po powrocie Pintusa do klubu, piłkarze Realu Madryt mieli na tym etapie 15 kontuzji.
Poza Davidem Alabą w sumie piętnastu zawodników Realu Madryt zmagało się w tym sezonie z różnego rodzaju urazami. Te najpoważniejsze kontuzje dotknęły obronę. Poza wydłużającą się rehabilitacją wcześniej już wspomnianego Austriaka zerwania więzadeł krzyżowych doznali również Dani Carvajal (5 października w meczu z Villarrealem) i Éder Militão (9 listopada w meczu z Osasuną). Zarówno Hiszpan, jak i Brazylijczyk w tym sezonie już nie zagrają.
Pomijając temat więzadeł krzyżowych, dobrą wiadomością jest to, że żadna z pozostałych kontuzji nie wiązała się na ten moment z ponad półtoramiesięczną absencją. Najdłużej pauzował Eduardo Camavinga, który po skręceniu kolana potrzebował dokładnie półtora miesiąca, aby wrócić do gry. Francuski pomocnik przegapił tym samym dziewięć pierwszych meczów sezonu. Z kolei ponad miesiąc poza boiskiem spędzili Brahim Díaz (40 dni) i Dani Ceballos (32 dni) – ten pierwszy przegapił osiem meczów, a ten drugi sześć. Z drugiej strony akurat przypadki Marokańczyka i Hiszpana wiązały się z zaskakująco szybkim powrotem do gry, gdyż początkowo prognozowano odpowiednio dwa miesiące u jednego i osiem tygodni u drugiego.
Ogólne odczucia dotyczące przygotowania fizycznego Królewskich pozostają jednak negatywne. Ancelotti do pozostałego do końca roku napiętego terminarza podchodzi z powracającym Thibaut Courtois, ale jednocześnie wciąż ma w swoim zespole aż sześć absencji (Alaba, Carvajal i Militão oraz mniej poważne przypadki Auréliena Tchouaméniego, Rodrygo i Lucasa Vázqueza). Tym samym w pierwszej drużynie Realu Madryt do dyspozycji pozostaje na ten moment szesnastu zawodników.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się