Real chce kontynuować swoją zasadę o braku transferów zimą. Ale teraz może pojawić się konieczność jej złamania. W obecnej sytuacji drużyny, przeżywającej kryzys po fatalnym El Clásico i ciosie w meczu z Milanem, ideą klubu jest zachowanie spokoju. Także jeśli chodzi o transfery. Jak dowiedział się dziennik AS, plan Realu jest taki, aby zaczekać do wizyty na Anfield (27 listopada) z podjęciem decyzji, czy zimą zmodyfikować obecną kadrę.
Na razie na najwyższych szczeblach klubu dominuje przekonanie, że Ancelotti i zespół pokonają obecne trudności z narzędziami, które mają obecnie. Zakłada się, że strata Carvajala będzie miała większe konsekwencje, niż się spodziewano, więc czekając na spotkanie z Liverpoolem, klub zaczął wprowadzać pewne zmiany: pierwszą było zarejestrowanie Jesúsa Fortei w kadrze na Ligę Mistrzów. Jeśli Los Blancos zdecydują się na sprowadzenie nowego prawego obrońcy, opcjami będą Trent Alexander-Arnold, Pedro Porro oraz Jeremie Frimpong. Jednak na to trzeba poczekać do lata.
AS stwierdza, że w klubie oczekuje się także „reaktywacji” Camavingi i Gülera. Kontuzja, która wykluczy Tchouaméniego na miesiąc, da im więcej minut. To dwa talenty, które mogą zmienić wszystko. Francuz zapewnia większą dynamikę i dominację w środku pola. Z kolei Turek nieprzewidywalność i gole, co pokazał pod koniec zeszłego sezonu. Real czeka też na powrót do zdrowia Courtois po przerwie reprezentacyjnej, bo zwiększy to pewność defensywną drużyny.
Real chce zarządzać kadrą, którą ma i wierzy, że sytuacja się ustabilizuje oraz poprawi. W sobotę zespół będzie miał okazję do przerwania złej serii w domowym meczu przeciwko Osasunie, po czym nadejdzie przerwa reprezentacyjna, a po niej wyjazdowe starcie z Leganés. Następnie przyjdzie pora na wspomniany hit na Anfield. To ten mecz ma pokazać kierownictwu klubu, czy sztorm już minął.
Komentarze (88)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się