Koszykarze Realu Madryt ciągle pozostają bez zwycięstwa na wyjeździe w tym sezonie. Dzisiaj o wygraną nie było z pewnością łatwo, w końcu madrytczycy odwiedzili jeden z najtrudniejszych terenów w całej Eurolidze. Olympiakos wyszedł zwycięsko z tego starcia, w którym zawiodła skuteczność rzutów z dystansu w czwartej kwarcie. Królewscy postawili wtedy na takie rozwiązanie, ale kolejne próby okazywały się niecelne. Chus Mateo postanowił zawęzić kadrę na ten mecz i korzystał tylko z dziewięciu zawodników.
W ciągu pierwszych pięciu minut rywalizacji najlepszym zawodnikiem na parkiecie był Ibaka, który zdobył osiem punktów. Jego gra była na tyle dobra, że może trochę dziwić brak szans w dalszej części rywalizacji. Real Madryt prezentował się bardzo solidnie w defensywie, co współgrało ze słabą skutecznością rywali na obwodzie. W ofensywie było całkiem nieźle, zarówno pod koszem, jak i dalej od obręczy. Prowadzenie kilka razy przeszło z rąk do rąk, ale po 10 minutach to goście mieli więcej punktów (17:21).
Druga kwarta trochę zmieniła obraz rywalizacji. Olympiakos poprawił się w obronie i wypchnął Królewskich na odwód. Wejścia pod kosz sporo kosztowały madrytczyków, więc znacznie częściej stawiali na rzuty z dystansu. Pod tym względem wypadali bardzo słabo, a mimo to potrafili powiększyć prowadzenie. To trwało jednak tylko chwilę, bo gospodarze wzięli się do odrabiania strat i to oni schodzili na przerwę z prowadzeniem (36:34).
Po zmianie stron Real Madryt odzyskał możliwość gry pod koszem dzięki Deckowi. Argentyńczyk świetnie się spisywał pod obręczą i Królewscy znów zaczęli uciekać gospodarzom. Gra wyglądała dobrze i w tym fragmencie rywalizacji po prostu Królewscy byli drużyną lepszą. Olympiakosu nie można przy tym w żadnym momencie lekceważyć. Wezenkow rozgrywał jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie i pomagał gospodarzom w dalszej walce (56:59).
Ten bardzo zacięty i wyrównany mecz zaczął się zdecydowanie przechylać w stronę Olympiakosu w czwartej kwarcie. Real Madryt źle ją zaczął, pozwalając gospodarzom na serię 8:0, ale później nie było wcale lepiej. Królewscy oddali wiele rzutów za trzy punkty, jednak sporo z nich nie lądowało w koszu. De tego doszły też błędy w rozegraniu. Olympiakos natomiast za sprawą McKissica i Wezenkowa przypieczętował zwycięstwo.
79 – Olympiakos (17+19+20+23): Walkup (12), Fall (6), Wezenkow (23), Papanikolau (2), Fournier (10), Williams-Goss (0), Wright (2), Vildoza (0), Dorsey (-), Peters (7), Milutinov (2), McKissic (15).
69 – Real Madryt (21+13+25+10): Campazzo (7), Hezonja (15), Musa (4), Deck (12), Ibaka (8), Abalde (5), Rathan-Mayes (-), González (-), Gueye (-), Tavares (6), Llull (7), Ndiaye (5).
Poza kadrą znaleźli się:
• Usman Garuba – ciągle nie wrócił do pełni zdrowia po kontuzji.
• Andrés Feliz – zerwanie powięzi podeszwowej prawej stopy. Prawdopodobny powrót: koniec listopada.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się