Świętując w poniedziałkowy wieczór koronację Rodriego w Théâtre du Châtelet, świat futbolu przypomniał, że magia tej gry wykracza na inne pola niż te, które zajmują nowocześni napastnicy: pomocnik został wybrany najlepszym piłkarzem na świecie, co jednocześnie jest sprawiedliwością, eksplozją i sygnałem. Ten rewanż architektów na solistach to sygnał, że setka sędziów France Football wybrała wyróżnienie inteligencji, dokładności i poczucia kolektywu nad statystykami, kończąc ze wskazywaniem napastników jako króli świata.
To też na końcu eksplozja, bo Real Madryt, który nie zaakceptował tego, że zwycięzca nie jest znany z wyprzedzeniem ani tego, że to nie on jest zwycięzcą, ostatecznie odmówił przyjazdu w ramach protestu przeciwko plotce o porażce Viníciusa, biorąc jednocześnie za zakładników swoich zwycięzców Carlo Ancelottiego i Kyliana Mbappé. Do porażki wyborczej dodał porażkę moralną, a to wszystko trzy dni po rozproszeniu 4:0 przez Barcelonę. Real wybrał brak klasy i zdeptał wartość sportu, jaką jest szacunek dla zwycięzcy. Trudno będzie mu w przyszłości prosić o to dla samego siebie, ale bez wątpienia taka jest logika klubu, który jest tak obojętny na opinię publiczną w futbolu, że wolałby sam wybierać swoich przeciwników i zamiast w Lidze Mistrzów grać w Superlidze, którą mógłby lepiej kontrolować.
Tymczasem rywalizacja, która miała trwać najbliższą dekadę, nawet się nie zaczęła. Pierwszy raz stanęli na podium rok temu za Leo Messim, ale teraz Erling Haaland i Kylian Mbappé są tam nieobecni. Mbappé w grudniu skończy 26 lat. W tym wieku Messi wygrał już 4 Złote Piłki. Kapitan Francji będzie musiał niedługo zastanowić się, czy któregoś dnia w ogóle będzie mieć jakąkolwiek Złotą Piłkę. Nie widzieliśmy jego życia w taki sposób. Widzieliśmy, że zmiecie wszystko ze swojej drogi.
Pytania, jakie dzisiaj wywołuje po wyraźnie nieudanym sezonie z 52 golami, podkreślają wszystko, czego nie robi. On musi ponownie oddać swoje ciało meczom i karierze, zostając intensywnym piłkarzem. Nie może pozostawiać swojego przyśpieszenia jako czegoś do wspominania z nostalgią ani zostać napastnikiem zapamiętanym jedynie z goli. Kiedy zostawiasz po sobie tak niewiele po sezonie z półfinałem Ligi Mistrzów, półfinałem EURO i 52 golami, to tylko dlatego, że powoli oddalasz się od esencji futbolu. W wieku 26 lat to czas, by znowu się do niej zbliżyć.
Komentarze (150)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się