Niezależnie od tego, jaką jedenastkę wystawia Carlo Ancelotti, gdy nadchodzi wieczór Ligi Mistrzów na Santiago Bernabéu, liczymy na rozrywkę pierwszej klasy. Real Madryt musiał traktować spotkanie z Borussią Dortmund bardzo poważnie, ponieważ sam sobie skomplikował życie w Lille.
Początek meczu mimo wszystko był całkiem obiecujący. Piłkarze Realu (a także kibice) mogli się czuć dosyć komfortowo, próbowali atakować, a przede wszystkim wyrażali chęci w ofensywie. Po kilku minutach tempo meczu wyraźnie siadło i można było tylko się zastanowić, o co właściwie chodzi. Na efekty nie musieliśmy długo czekać, bo goście byli konkretniejsi i przed przerwą każdy ich strzał powodował niepokój.
Za pierwszym razem Lucas stracił piłkę, reszta obrony zaspała, a doskonałe zagranie Guirassy’ego wykończył Malen. Real nie zdążył się otrząsnąć, Lucas nie zdążył wrócić i po chwili było 0:2. Nagle gospodarze przypomnieli sobie, o co toczy się gra, przyspieszyli w końcówce drugiej połowy, ale to nie był ich wieczór. W jednej akcji Rodrygo i Bellingham trafili w poprzeczkę, do przerwy wynik już się nie zmienił.
Real zaliczył fatalną znaczną część pierwszej połowy, ale końcówka mogła zwiastować poprawę. Po przerwie znów zobaczyliśmy drużynę, która naciska, walczy o zdobycia bramki kontaktowej i zwyczajnie chce. Wydawało się, że trafienie jest kwestią czasu.
Na dominację Realu próbował zareagować Nuri Şahin, ale wpuszczenie kolejnego obrońcy było wstępem do katastrofy gości, którzy nie mieli żadnych szans z takim walcem. Pierwsza przejażdżka tego wozu nastąpiła między 60. a 62. minutą. Tak jak BVB strzeliła dwa gole w krótkim czasie w pierwszej połowie, tak Real powtórzył – a nawet przebił, bo zrobił to w krótszym czasie – ten wyczyn później. Najpierw Mbappé dograł do Rüdigera i było 1:2, a potem Modrić i Mbappé – z udziałem obrońcy Dortmundu – stworzyli bramkę na 2:2 autorstwa Viniego.
Po 2:2 zrobiło się niepokojąco spokojnie, ale Real jak to Real zostawił najlepsze na koniec. Lucas, który zawalił dwa gole, został bohaterem, ponieważ niemal w pojedynkę wypracował sobie bramkę na 3:2. Najgroźniejszy i najlepszy był jednak Vinícius, który rozegrał wspaniałą drugą połowę, zwieńczoną kolejnymi dwoma trafieniami. Skompletowanie hat-tricka przez Brazylijczyka było wisienką na przepysznym torcie, którą Real zaserwował w drugiej połowie.
O pierwszej jednak też będziemy musieli w jakimś momencie porozmawiać.
Real Madryt – Borussia Dortmund 5:2 (0:2)
0:1 Malen 30' (asysta: Guirassy)
0:2 Gittens 34' (asysta: Malen)
1:2 Rüdiger 60' (asysta: Mbappé)
2:2 Vinícius 62'
3:2 Lucas 83'
4:2 Vinícius 86' (asysta: Bellingham)
5:2 Vinícius 90'+3'
Real Madryt: Courtois; Lucas, Rüdiger, Militão, Mendy; Modrić (71' Camavinga), Valverde, Bellingham (90' Güler); Rodrygo (85' Tchouaméni), Vinícius, Mbappé (90' Ceballos)
Dortmund: Kobel; Ryerson (76' Can), Süle, Schlotterbeck, Bensebaini; Nmecha (76' Beier), Sabitzer; Malen (64' Groß), Brandt, Gittens (55' Anton); Guirassy
Komentarze (1359)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się