Niedzielne południe było wyjątkowo przyjemne dla koszykarzy Realu Madryt. Mecz ligowy w końcu wyglądał dokładnie tak, jak powinien. Królewscy byli drużyną o kilka poziomów lepszą od Girony. Taki obrót wydarzeń pozwolił na debiut Sidiemu Gueye, a Chus Mateo mógł swobodnie rotować zawodnikami z myślą o euroligowym starciu z Crveną zvezdą. Graczem spotkania został Facundo Campazzo, który na parkiecie spędził tylko niecały kwadrans. Dłużej od niego grał Hugo González, który stanął na wysokości zadania (9 punktów, 6 zbiórek, 2 asysty).
Pierwsza kwarta była zdominowana przez rozgrywających, przy czym absolutnie pierwszoplanową rolę odgrywał Facundo Campazzo. Argentyńczyk od początku prezentował się znakomicie i szybko jego dorobek punktowy sięgnął dziesięciu punktów. Po drugiej stronie szalone tempo próbował wytrzymywać Durham. Trzeba przyznać, że radził sobie całkiem nieźle i uzbierał osiem oczek. Kiedy trzeba było liczyć na innych zawodników, wtedy przewaga Realu Madryt zaczęła się uwidaczniać, szczególnie że bardzo dobre wejście na parkiet zaliczył Rathan-Mayes (23:18).
W drugiej części prowadzenie Realu Madryt powoli rosło. Girona opierała się w ofensywie na duecie Ferrando-Durham. Katalończycy mieli też przewagę w zbiórkach ofensywnych. Jednak na madrytczyków to było zdecydowanie zbyt mało. W tym fragmencie nie było jednego wyróżniającego się gracza. Punkty zdobywali niemal wszyscy, którzy znaleźli się na parkiecie i w połowie przewaga Blancos była dwucyfrowa (45:34).
Po zmianie stron Real Madryt rozpoczął od serii 9:0, powiększając swoją przewagę do 20 punktów. Bardzo dobre minuty rozgrywał Hugo González, który pracuje, by zyskać zaufanie Mateo. Wściekły na swoich podopiecznych trener Girony wymienił w tym momencie całą piątkę, ale to nic nie zmieniło, bo prowadzenie madrytczyków ciągle rosło. Ta kwarta świetnie się zaczęła dla Realu Madryt i świetnie się też zakończyła. Sergio Llull dwukrotnie trafił za trzy punkty. Druga z tych prób poderwała kibiców z miejsc, ponieważ kapitan w swoim stylu trafił ze swojej połowy równo z końcową syreną (76:49).
W czwartej kwarcie prowadzenie Realu Madryt przekroczyło 30 punktów. W tej sytuacji na swoją szansę czekał Sidi Gueye. 17-latek doczekał się i mógł zadebiutować w pierwszej drużynie. Pierwszych punktów nie zdobył, mimo że to stało się celem Królewskich w ostatnich minutach. Zabrał za to dwie piłki, ale przede wszystkim cenne doświadczenie. Real Madryt po raz pierwszy w tym sezonie wygrał dwa mecze z rzędu.
95 – Real Madryt (23+22+31+19): Abalde (9), Campazzo (14), Musa (2), Tavares (14), Ndiaye (2), Rathan-Mayes (13), González (9), Hezonja (14), Deck (5), Gueye (0), Ibaka (4), Llull (9).
67 – Girona (18+16+15+18): Iroegbu (4), Fjellerup (10), Cáffaro (0), Sušinskas (5), Durham (21), Sibande (0), Pons (0), Ferrando (17), Ventura (2), Fernández (2), Sorolla (2), Nnaji (4).
Poza kadrą znaleźli się:
• Usman Garuba – ciągle nie wrócił do pełni zdrowia po kontuzji.
• Andrés Feliz – zerwanie powięzi podeszwowej prawej stopy. Prawdopodobny powrót: koniec listopada.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się