To, że Real Madryt nie zwraca obecnie uwagi na rynek transferowy, nie oznacza, że nie zrobi tego w przyszłości. Jeśli chodzi o prawą obronę, to Trent Alexander-Arnold jest piłkarzem, który został wybrany, zwłaszcza po wielkim ciosie, jakim była kontuzja Carvajala. Także w środku obrony potrzebne są wzmocnienia. Choć Leny Yoro i pieniądze Manchesteru United sprawiły, że Królewscy zostali bez francuskiego obrońcy, ponieważ nie chcieli angażować się w żadną walkę, teraz pojawiają się inne nazwiska na ich liście. Jedno z nich pochodzi z Brazylii, kopalni talentów, którą Real zwykł eksploatować: Vitor Reis. 18-letni środkowy obrońca, już teraz podstawowy gracz Palmeiras, klubu, w którym się wychował. Pochodzi z São José dos Campos, tego samego miejsca co Casemiro. Jego profil podoba się klubowi i wpisuje się w ich założenia. Jednak Real Madryt nie jest jedynym zainteresowanym. Arsenal, Liverpool, Chelsea i Barcelona również śledzą jego rozwój, informuje dziennik AS.
Na razie operacja jest na wczesnym etapie. Zainteresowanie – tak. Formalne rozmowy, jak poinformował The Athletic i potwierdził AS – jeszcze nie. Zanim dojdzie do takich etapów, jest wiele do zrobienia. Tak właśnie działa klub – najpierw identyfikują piłkarza, którego pragną, a potem przystępują do działania. Spokojnie, z przekonaniem, przygotowując transakcje, by przyspieszyć, gdy nadejdzie odpowiedni moment. I, jak to było w przypadku Yoro, unikają licytacji. Kluczem do większości ruchów transferowych w ostatnich latach była praca za kulisami. Zacieśnianie więzi z zawodnikiem i jego otoczeniem. Pokazywanie im atutów klubu, projektu i roli, jaką piłkarz miałby w nim odgrywać. Tą drogą szli przy transferach Viníciusa, Rodrygo, Camavingi, Tchouaméniego, Gülera, Bellinghama czy Endricka, zauważa dziennik AS.
Potrzeby Los Blancos są wyraźne. Alaba to niewiadoma, ma już 32 lata, a Rüdiger, choć pewny gry, skończył 31. Vallejo rozegra swój ostatni sezon i opuści klub, a zawodnicy z akademii (Jacobo Ramón i, po powrocie do zdrowia, Joan Martínez) na razie nie są prawdziwą alternatywą. Dlatego klub przeczesuje piłkarski świat w poszukiwaniu partnera dla Militão na nadchodzące lata. W ten sposób wpisują się zainteresowania Yarekiem Gąsiorowskim, o którym też informował AS, oraz graczem z Palmeiras.
Młodzi, z wysokim potencjałem i, co ważne, mieszczący się w widełkach, którymi posługuje się Real. Brazylijczyk ma ważny kontrakt do grudnia 2028 roku i klauzulę wykupu wynoszącą 100 milionów euro. Kwotę tę, rzecz jasna, trzeba by znacząco obniżyć. Mając na uwadze istniejącą konkurencję i przede wszystkim finansową siłę Premier League (stamtąd pochodzi większość zainteresowania), praca za kulisami w celu przygotowania gruntu będzie kluczowa. Aby uniknąć bitew licytacyjnych. Tak jak to było w większości wcześniejszych przypadków. Choćby Bellingham nie chciał słuchać ofert Manchesteru City, Tchouaméni odrzucił PSG, a Endrick Chelsea…
Jak gra?
Jeśli Yarek jest lewonożny, Reis to prawonożny środkowy obrońca, który wywalczył sobie miejsce w składzie Palmeiras. Skorzystał z kontuzji Murilo, jednego ze swoich idoli, aby przebić się do wyjściowej jedenastki prowadzonej przez Abela Ferreirę. W 2024 roku, mając zaledwie 18 lat, rozegrał już 26 meczów, w tym 13 w podstawowym składzie, spędzając na boisku 2127 minut. Jest porównywany do Rúbena Diasa i Marquinhosa z powodu swoich cech, takich jak dobra zdolność do przewidywania i imponująca siła skoku, która pozwala mu dominować w grze powietrznej (ma 186 cm wzrostu). Jednak ci, którzy znają go najlepiej, podkreślają jego dojrzałość i osobowość: „Bycie podstawowym graczem Palmeiras w tak młodym wieku i z taką naturalnością mówi o nim bardzo dużo…”.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się