Początek sezonu w wykonaniu koszykarzy Realu Madryt jest daleki od wymarzonego. Królewscy zaliczyli trzy porażki z rzędu i w niedzielę zdołali przerwać tę passę ligowym zwycięstwem z Saragossą. Nie była to jednak wygrana przekonująca. Drużyna ciągle popełniała zbyt wiele błędów w defensywie i rywale do końca mogli myśleć o zwycięstwie. Teraz do WiZink Center wraca Euroliga, gdzie zarówno Real Madryt, jak i Partizan przegrały w pierwszej serii gier.
Partizan przyjeżdża do Madrytu zupełnie odmieniony. Został tylko trener, legendarny Željko Obradović, a z zawodników w składzie z poprzedniego sezonu nie utrzymał się nikt. Jednym z głównych powodów jest brak trofeów, co nie jest zwyczajną sytuacją dla klubu z Belgradu. W Eurolidze nie udało się awansować do play-offów, w ABA League Partizan przegrał finał 0:3 z Crveną zvezdą, podobnie w serbskiej Superlidze (0:2 z Crveną). Nawet mniej istotne trofea, jak Adriatycki Superpuchar (porażka w finale z czarnogórskim SC Derby) czy Puchar Koracia (porażka w finale z Crveną) wymknęły się Partizanowi.
Władze klubu postanowiły dokonać prawdziwej rewolucji. Z klubem pożegnali się wszyscy i kadra została zbudowana na nowo. Ciekawymi nabytkami są Frank Ntilikina z Charlotte Hornets, Brandon Davies z Valencii czy Tyrique Jones z Efesu. Do zespołu trafili również Mario Nakić oraz Mitar Bošnjaković, którzy mają za sobą przeszłość w szkółce Realu Madryt.
Real Madryt potrzebuje zwycięstwa w Eurolidze, bo ostatnie sezony wyraźnie pokazują, że każda wygrana ma znaczenie, bo różnice w końcowej klasyfikacji są niewielkie. Nie udało się przywieźć wygranej z Monachium, więc teraz trzeba wykorzystać atut własnego parkietu. W dodatku Chus Mateo będzie mógł ostatecznie liczyć na Facundo Campazzo, którego kara została zawieszona po odwołaniu złożonym przez klub.
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 20:45. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego spotkania.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się