REKLAMA
REKLAMA

Spotkanie ze starym znajomym

Olivier Létang zasiadał w zarządach PSG i Stade Rennes, zanim stał się najważniejszą osobą w Lille. Odegrał kluczową rolę w negocjacjach dotyczących Camavingi.
REKLAMA
REKLAMA
Spotkanie ze starym znajomym
Olivier Létang. (fot. Getty Images)

Przedstawiciele Realu Madryt spotkają się w Lille ze starym znajomym. To człowiek bardziej akademicki niż piłkarski, bardziej zorientowany na liczby niż na pasję. Jego twarz wielokrotnie przewijała się przed działaczami „Królewskich” w ciągu ostatniej dekady – najpierw podczas niekończących się rozmów z PSG, potem w pierwszych kontaktach ze Stade Rennes, aby dowiedzieć się więcej o Camavingze, a w ostatnich miesiącach podczas negocjacji z klubem francuskim w sprawie Leny Yoro. Olivier Létang jest prezesem Lille, stanowisko to objął po tym, jak był najpierw szefem Stade Rennes, a wcześniej człowiekiem w cieniu Leonardo i szejka w PSG, opisuje Abraham P. Romero z El Mundo.

REKLAMA
REKLAMA

Jego życiorys przypomina bardziej karierę w korporacji niż w piłce nożnej, odstępując od tego, co powtarzano Darínowi w filmie „Sekret jej oczu” – że „człowiek może zmienić dom lub rodzinę, ale nigdy drużyny, nigdy pasji”. Létang grał w latach dziewięćdziesiątych w Le Mans i Reims, a następnie ukończył licencjat w Szkole Biznesu ESSEC oraz MBA, po czym przeszedł przez gabinety trzech największych klubów Francji, jakby to była rzecz zupełnie zwyczajna. Pracował, odkładając na bok piłkarskie barwy, zauważa dziennikarz El Mundo.

W latach 2012–2017 był prawą ręką Leonardo, dyrektora sportowego PSG. Był w zasadzie człowiekiem w cieniu Al-Khelaïfiego. Mózgiem stojącym za wizerunkiem, ponieważ to on jako pierwszy w Paryżu zwrócił uwagę na nastolatka, który zaczynał błyszczeć w akademii Monaco. „Chciałem Mbappé w 2015 roku, dwa lata zanim PSG go kupiło”, powiedział, opuszczając stolicę, zmuszony do tego przez przybycie Kluiverta jako nowej prawej ręki szejka. „PSG wtedy mnie nie posłuchało, a potem musieli zapłacić 180 milionów”, wyznał w L’Équipe.

W 2017 roku został prezesem Stade Rennes i to on odpowiadał za przedłużenie kontraktu Camavingi do 2022 roku. Umowa ta umożliwiła jego transfer do Realu Madryt w 2021 roku. Zmodernizował ośrodek treningowy i dał szansę młodzieży, w tym młodemu pomocnikowi, który zadebiutował za jego kadencji. Opuścił klub na początku 2020 roku, a we Francji krążyły plotki o niezadowoleniu Rennes z powodu rzekomych rozmów Létanga z Realem Madryt w sprawie piłkarza, stwierdza Abraham P. Romero.

REKLAMA
REKLAMA

Wtedy przyszła oferta z Lille, w 2020 roku, jakby to był transfer. Ktoś zaoferował mu więcej pieniędzy i lepsze warunki, więc Létang zmienił firmę. Spółka Merlyn Partners kupiła klub francuski i wybrała go na dyrektora generalnego. Bez szalików i kolorów. Létang nie zdążył ponownie przedłużyć kontraktu z Camavingą, a Francuz ostatecznie trafił na Bernabéu.

Upór Mendesa 
Nie było to jednak jego ostatnie spotkanie z Realem, który dziś przyjmuje na stadionie Pierre-Mauroy. Najpierw próbował ściągnąć Hazarda, gdy Belg, były gracz Lille, przeżywał najgorsze chwile w Madrycie.

W ostatnich miesiącach Létang zmagał się z zainteresowaniem połowy Europy Lenym Yoro, młodym francuskim obrońcą wychowanym w akademii Lille. W wieku 18 lat Real, PSG i Manchester United najbardziej go chcieli, a ostatecznie piłkarz, pod wpływem uporu Jorge Mendesa, wybrał Anglików. Mimo to Létang wielokrotnie sugerował, że najlepszą opcją dla obrońcy byłoby założenie białej koszulki.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA