Real Madryt przyzwyczaił do tego, że odrabia pracę domową. Wreszcie dopiął swego z Kylianem Mbappé, a teraz robi to samo z Alphonso Daviesem. Plan działania wobec Kanadyjczyka postępował krok po kroku: lewy obrońca opierał się naciskom Bawarczyków i wszedł w ostatni rok swojego kontraktu. Od 1 stycznia będzie mógł podpisać umowę z Realem, finalizując wstępne porozumienie pomiędzy stronami.
Latem Real Madryt postanowił, że lepiej poczekać do 2025 roku, gdy jasne było to, że Bayern nie zgodzi się na żadną kwotę uważaną za rozsądną. Królewscy byli gotowi na wydanie 25 milionów euro, ale ostatecznie nie doszło do żadnych negocjacji. Filozofia Los Blancos polega obecnie na tym, by nie rozmawiać z klubami, gdy można założyć, że w jakimś momencie będą mogli przyjść do Realu bez kwoty odstępnego. Jedyną kwestią pozostaje wtedy ustalenie premii dla zawodnika za podpisanie kontraktu. W przypadku Daviesa klub wolał nie płacić ani euro, ponieważ i działacze, i Carlo Ancelotti uznają, że zabezpieczenie lewej strony defensywy w postaci Mendy’ego (który wkrótce powinien przedłużyć umowę) i Frana Garcíi jest w tym sezonie wystarczające. W odwodzie będą poza tym David Alaba i Eduardo Camavinga, którzy w kryzysowej sytuacji też mogą zagrać na tej pozycji.
Działacze przyjęli z dużym zadowoleniem „wygraną” Daviesa z Bayernem Monachium, który według Asa traci swoją aurę twardego negocjatora. Bawarczycy nie byli w stanie zmusić Daviesa do odejścia już tego lata i z rezygnacją zaakceptowali jego odejście w 2025 roku. Real może obecnie czuć, że wszystko idzie jak po maśle.
1 stycznia 2025 roku Davies będzie mógł podpisać kontrakt z dowolnym klubem (obowiązujący od początku sezonu 2025/26). Tradycyjnie Real nie zamierza jednak spieszyć się z komunikatem, zwłaszcza że dotyczy bezpośredniego rywala w europejskich rozgrywkach. Królewscy mają bardzo dobre stosunki z Bayernem, dlatego do końca sezonu ta sprawa nie znajdzie się na pierwszych stronach gazet. Klub jednak już zdecydował, że to Alphonso Davies będzie kontynuował dziedzictwo Roberto Carlosa i Marcelo, którzy jako lewi obrońcy zachwycali fanów na Santiago Bernabéu.
Komentarze (37)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się