REKLAMA
REKLAMA

Co trapi Real Madryt?

Nie najlepszy początek sezonu ligowego czy bramkowa susza Mbappé nie wywołały poważnego alarmu w klubie. Włodarze bardziej martwią się o to, czy młodzi zawodnicy (jak Güler czy Endrick) dostaną wystarczająco dużo okazji do gry, by nikt nie poczuł frustracji z powodu braku minut na boisku, donosi Carlos Carpio, zastępca redaktora naczelnego dziennika MARCA.
REKLAMA
REKLAMA
Co trapi Real Madryt?
Endrick i Brahim Díaz w meczu z Realem Valladolid. (fot. Getty Images)

Teraz, gdy La Liga wraca po przerwie reprezentacyjnej, jest dobry moment, by powiedzieć o tym, jak wewnątrz Realu Madryt przeżywano słaby początek sezonu ligowego w wykonaniu podopiecznych Carlo Ancelottiego. Ani dwa remisy z Mallorcą i Las Palmas, ani przeciętny styl, ani czteropunktowa przewaga Barcelony, ani nawet nietypowa susza bramkowa Mbappé w trzech pierwszych meczach nie wywołały znaczącego niepokoju w biurach Valdebebas, pisze Carlos Carpio, zastępca redaktora naczelnego dziennika MARCA.

Liczono się z możliwością początkowych trudności wynikających z niedostatecznego przygotowania spowodowanego bezlitosnym kalendarzem. A co do francuskiego napastnika, nie ma żadnych wątpliwości. Klub jest przekonany, że gdy tylko w pełni zgra się z drużyną, a jego koledzy nauczą się interpretować jego nieustanne ruchy bez piłki, gole będą naturalną i regularną koleją rzeczy.

Żeby nikt się nie zniechęcił
Dziennikarz wskazuje, że jedyną rzeczą, która martwi Real Madryt, jest potencjalne zagrożenie narastania napięć u niektórych piłkarzy. Nie chodzi tu o pozycje na boisku Mbappé i Viníciusa. Florentino Péreza i José Ángela Sáncheza może niepokoić nie to, kto będzie występował na lewej flance, ale to, kto będzie zasiadał na ławce rezerwowych. Włodarze mają ogromne zaufanie do zdolności Ancelottiego w zarządzaniu kadrą, które wyrażają się poprzez jego niesamowite wyczucie, ale również zdają sobie sprawę, że zarówno w ataku, jak i w środku pola, panuje bogactwo urodzaju.

REKLAMA
REKLAMA

Włoskiemu trenerowi nie będzie łatwo znaleźć idealną formułę, by Güler, Endrick czy Brahim byli zadowoleni ze swojej roli i usatysfakcjonowani liczbą minut spędzonych na murawie. Nie inaczej jest w drugiej linii, gdzie też nie ma miejsca dla wszystkich teoretycznych zawodników wyjściowej jedenastki, takich jak Camavinga czy Tchouaméni.

Wszechstronność i kontuzje
Dlatego szokujące jest to, że podczas tej pierwszej w bieżącej kampanii przerwy to właśnie stały członek podstawowego składu, Rodrygo, wysłał niepokojące sygnały dotyczące swojej roli i uznania, poza rozczarowaniem brakiem nominacji do finałowej trzydziestki Złotej Piłki. Brazylijczyk nie rozumie, że jego umiejętność gry na różnych pozycjach postrzegana jest jako zaleta, a nie jako problem. Ta wszechstronność jest jedną z najbardziej cenionych przez dyrekcję sportową cech u kilku piłkarzy Królewskich.

Kierownictwo pionu sportowego uważa, że to dokładnie ona jest kluczem, by Ancelotti mógł przesuwać swoich graczy z jednej strefy boiska do drugiej, w zależności od nadmiaru lub niedoboru zawodników spowodowanego kontuzjami. Rzeczona wszechstronność wyjaśnia również decyzję o rezygnacji z transferu środkowego obrońcy po zmianie zdania przez Yoro, mając do dyspozycji Tchouaméniego. Właśnie z tego względu w klubie uważają, że absencja w wyniku urazu, choć zawsze jest problemem, może czasami być jednocześnie rozwiązaniem, które umożliwi młodym piłkarzom łatwiejsze przebicie się do pierwszego składu, podsumowuje Carpio.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA