O godzinie 17:00 zawodnicy pojawią się w Valdebebas. Ale bardziej niż trening, będzie to kompleksowy przegląd. Bo na 52 godziny przed wizytą – nie byle gdzie, bo na Reale Arena – Ancelotti ma niemal tyle samo wątpliwości, co pewności. Zaczynając od pozytywów: rośnie optymizm w sprawie Édera Militão. Nie jest to jeszcze potwierdzone, ale spośród trzech „wątpliwych” zawodników, to właśnie on przekazuje najlepsze sygnały. Tego samego nie można powiedzieć o Tchouaménim ani Bellinghamie. Jeśli nie będą gotowi, potwierdzi się wielki problem: w kadrze zostaną tylko trzej pomocnicy (Camavinga i Ceballos są już zdecydowanie wykluczeni). Do 17:00 czeka nas suspens, informuje Sergio López de Vicente z Asa.
W klubie przekazuje się, że Tchouaméni i Bellingham mają „znikome szanse” na występ. W rzeczywistości to Anglik wydaje się być w nieco lepszej formie; to w przypadku Francuza niewielu daje gwarancje. Jeśli nie zagrają, środek pola wybrany przez Ancelottiego będzie składał się z Valverde, Modricia i Gülera – trójki dostępnych zawodników. Urugwajczyk zagrałby bardziej cofnięty niż zwykle, w roli defensywnego pomocnika, choć w dzisiejszym futbolu mówienie o stałych pozycjach staje się niemal absurdalne. Jednak jego zadania byłyby bardziej defensywne niż zazwyczaj, zauważa dziennikarz Asa.
Pozytywną informacją jest stan Militäo. Kiedy doznał kontuzji, Brazylijska Federacja Piłkarska mówiła o 15 dniach przerwy. Był wykluczony z gry. Po przyjeździe do Madrytu przeprowadzono dodatkowe badania i stwierdzono, że przerwa będzie krótsza – około tygodnia. Dużo pracy z fizjoterapeutami, aktywacja krążenia w kontuzjowanej okolicy i aktywny odpoczynek. Dużo uwagi, determinacji i dbałości. Światło, choć jeszcze nie zielone, zaczyna wyglądać coraz bardziej obiecująco. Dzisiejszy trening z grupą (wczoraj wziął już częściowy udział, dotykając nawet piłki) będzie kluczowy.
To nie wszystko. W Realu Madryt jest pewne zaniepokojenie, jak będą się czuli trzej Brazylijczycy (Vinícius, Rodrygo i Endrick) pod kątem zmęczenia. W tej niepewnej sytuacji jest jednak przynajmniej jedna pewna wiadomość: żaden z nich nie ma kontuzji. Wszyscy są zdrowi. Ale wyczerpanie po długich podróżach transoceanicznych, a przede wszystkim stres psychiczny związany z trudnym okresem dla ich reprezentacji, podsycają atmosferę niepewności. Od tego weekendu Real Madryt wkracza w intensywny okres (siedem meczów w 23 dni). W związku z tym w ciągu najbliższych trzech tygodni zobaczymy rotacje. Wiele rotacji. Ale nie w San Sebastián. Głównie dlatego, że bez cudu, nie będzie na to możliwości.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się