Drugi sparing i drugie zwycięstwo odnieśli koszykarze Realu Madryt. Tym razem poziom trudności był znacznie wyższy niż w pierwszym pojedynku z Benficą. W Pontevedrze rywalem Królewskich było Monaco, a więc euroligowy zespół, który dokonał latem istotnych wzmocnień, sprowadzając między innymi Nicka Calathesa, Furkana Korkmaza czy Giorgosa Papagiannisa. Pierwszy i trzeci mają duże doświadczenie w Eurolidze, a Furkan wiele ostatnich lat spędził w NBA.
Na to spotkanie Chus Mateo odzyskał Tavaresa, Musę i Hezonję. Cała trójka wróciła z Zagrzebia, gdzie brała udział w Memoriale Dražena Petrovicia. Wypadł za to Llull z powodu zobowiązań wobec Euroligi. Dalej brakuje Garuby, który leczy kontuzję. W jego przypadku pojawiły się ostatnio pozytywne informacje, dające mu szansę na występ w Superpucharze.
Początek meczu z Monaco był trudny dla Królewskich, którym brakowało skuteczności, ale udało się to naprawić poprzez rzuty z dystansu. W drugiej kwarcie Feliz oraz Ibaka pokazali, ile są w stanie zdziałać w defensywie. Zatrzymali atak rywali, chociaż Okobo i Korkmaz potrafili się przebić. Do znacznego powiększenia przewagi zabrakło jednak skuteczności.
Mecz w drugiej połowie był zacięty, co przyniosło emocje w końcówce. Mario Hezonja za pretensje w kierunku arbitra został wyrzucony z parkietu. Na trzy minuty przed końcem Okobo doprowadził do remisu. Królewscy ponownie wyszli na prowadzenie, ale Okobo jeszcze raz wyrównał stan gry. Ostatnia akcja meczu należała do Realu Madryt i wtedy wszystko rozstrzygnął Deck, który wyrasta na prawdziwego specjalistę od rzutów równo z końcową syreną.
77 – Real Madryt (21+14+25+17): Campazzo (8), Musa (19), Deck (14), Hezonja (5), Tavares (2), Abalde (11), Sidi (-), González (3), Rathan-Mayes (2), Feliz (5), Ibaka (8), Ndiaye (0).
75 – Monaco (17+13+25+20): Calathes (5), Blossomgame (4), Korkmaz (9), Brown (9), Motiejūnas (11), Okobo (21), Diallo (10), Papagiannis (4), Cornelie (2), Jaiteh (0).
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się