W trakcie okienka transferowego Dani przebył drogę od zapewnień o pozostaniu do gorącej chęci odejścia w samej jego końcówce. Choć Toni Kroos zakończył karierę, a Bellingham odniósł kontuzję, Ceballos w trzech pierwszych ligowych meczach spędził na boisku pięć minut. Kiedy nie dostał ani sekundy z Las Palmas, klub pracował już nad jego odejściem. Naszedł jednak piątek, a oferta Betisu opiewającą na 7 milionów euro za 50% praw do zawodnika została odrzucona. Królewscy żądali dwukrotności tej sumy, a Carlo Ancelotti wcale nie chciał się Hiszpana pozbywać.
28-latek ostatecznie pozostał więc w Madrycie, a trener nieoczekiwanie dał mu szansę od początku w konfrontacji ze swoim niedoszłym pracodawcą. Wydawało się, że sprawy wracają na właściwe tory. Aż do poniedziałkowego poranku, kiedy okazało się, że z powodów zdrowotnych Ceballos będzie pauzował około dwóch miesięcy. Dla Andaluzyjczyka musi być to prawdziwy wstrząs. Kontuzja przytrafiła mu się bowiem w najgorszym możliwym momencie. Jak twierdzi Relevo, pomimo przerwy na reprezentacje rozgrywający widział dla siebie szansę na dalszą grę z racji na urazy Camavingi i Bellinghama oraz ze względu na fakt, że Modrić i Tchouaméni wrócą bardziej zmęczeni po meczach kadry.
Już wcześniej Dani miewał poważne problemy z kostką, choć wcześniej chodziło o lewą stopę. Początkowa zła diagnoza lekarzy kadry olimpijskiej sprawiła, że koniec końców piłkarz wbrew przewidywanej początkowo 60-dniowej pauzie pozostawał poza grą przez prawie pięć miesięcy. Teraz na jego drodze znalazł się kolejny zakręt w karierze. Po niedoszłych przenosinach do Betisu Ceballos musiał zaczynać wszystko od zera. Obecnie jego sytuacja jest jeszcze gorsza. Już po meczu zawodnik pozował z Florentino, trzymając koszulkę upamiętniającą jego 150. występ dla Realu Madryt. W chwili wykonywania fotografii wiedział już jednak, że sprawa z kostką nie ma się dobrze. Zdjęcie mające stanowić moment radości w rzeczywistości będzie pocztówką przypominającą o tym urazie.
150. mecz w białej koszulce Ceballos zaliczył w swoim szóstym sezonie w barwach Realu, z dwuletnią przerwą na wypożyczenie do Arsenalu. W poprzedniej kampanii Dani spędził na boisku zaledwie 864 minut w 27 potyczkach. W Lidze Mistrzów nie otrzymał ani sekundy w fazie pucharowej. Dużo lepiej było rok wcześniej, kiedy łącznie w 46 spotkaniach zebrał prawie dwa tysiące minut. Był to decydujący czynnik przy podejmowaniu decyzji o przedłużeniu kontraktu. Dziś Hiszpan może jednak skupiać się wyłącznie na skutecznym powrocie do zdrowia, by następnie ponownie przypomnieć o sobie trenerowi w sezonie, którego kalendarz jest przepełniony jak nigdy dotąd.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się