Argentyńczyk pozostanie na kolejne miesiące w River Plate, gdzie będzie toczył zmagania o mistrzostwo kraju i Copa Libertadores. Choć wysłannicy Królewskich obserwowali Franco na żywo, to jednak ostatecznie postanowili wstrzymać się z transferem. Prasowe przecieki, które dementować musiał sam prezes River, oraz ogólny szum wokół zawodnika sprawiły, że Los Blancos postanowili tymczasowo się wycofać. W tego typu sytuacjach włodarze zdecydowanie wolą gasić sprawy w zarodku. Real w ogólnym rozrachunku ma za sobą spokojne okienko transferowe, które nie wymykało się spod kontroli. Jedyne zagwozdki stanowiły przypadki Łunina i Ceballosa. Obaj koniec końców zostali w drużynie i nie zmusili klubu do pilnego przeczesywania rynku.
Poszukiwanie młodych talentów stało się priorytetem dla wielu zespołów. Strategia ta nieraz sprzyja niecierpliwości jednej strony i zarazem chęci jak największego zysku drugiej. Obecność skautów Królewskich na którymś ze stadionów z miejsca staje się źródłem plotek, niejednokrotnie podsycanych przez samo otoczenie piłkarza. Celem takich działań jest przyspieszenie transakcji z pominięciem wcześniejszych obowiązkowych kroków. Niektórzy się na to nabierają, ale w Madrycie zachowują większą świadomość.
Mastantuono był bohaterem wielu prasowych doniesień w ostatnich miesiącach, zwłaszcza po podpisaniu nowej umowy z klauzulą opiewającą na 45 milionów euro. Real swego czasu zbliżył się do gracza, ale jakiś czas później wycofał się, gdy zauważył, z jaką sytuacją ma do czynienia. W tym czasie po cichu spod ziemi zaczęli wyrastać przedstawiciele Manchesteru United i Barcelony. Status Realu był wykorzystywany do ogólnego podniesienia ceny zawodnika, co dla Florentino i jego świty było sygnałem, że czas odpuścić temat. Po rozmowach z otoczeniem Franco wszystko wydawało się przejrzyste. Dojść miało nawet do wstępnego porozumienia. Wszystko zmieniło się, kiedy Królewscy przedstawili jasno swoje stanowisko, wyczuwając, że w tle rozgrywa się osobna bitwa.
Jak podkreśla MARCA, w minionych tygodniach przedstawiciele River i Mastantuono próbowali ponownie zbliżyć się do Realu, ale w Madrycie kompletnie to zignorowano. Nikt nie chciał na nowo wplątywać się w niepożądaną sytuację. Zebrania zarządu są zawsze bardzo konkretne i pozwalają uniknąć późniejszej różnicy zdań w kwestii zawodników, których wcześniej nie brano pod uwagę w kontekście transferu. W sierpniu poza Mastantuono mówiono również o ewentualnym sprowadzeniu Victora Reisa, 18-letniego stopera Palmeiras oraz Germana Barbasa, 16-letniego obrońcy mającego już za sobą debiut w Peñarolu. Real rzecz jasna wcześniej widział ich już na żywo i śledził ich rozwój. Klub na pewno dalej będzie poszukiwał młodych perełek, ale punkt wyjścia jest jasny. Wszystko ma odbywać się po cichu i przy zachowaniu absolutnej dyskrecji. Jeśli ktoś chce ubić z Królewskimi biznes, niech sobie to zanotuje.
Komentarze (37)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się