Real Madryt rozpoczął oficjalne rozgrywki z maksymalnym wigorem, przed najtrudniejszą próbą w swojej historii. Żaden klub, nawet Los Blancos, przyzwyczajeni do wszelkiego rodzaju wyzwań, nie stanął przed możliwością zdobycia siedmiu tytułów w jednym sezonie. Real może to zrobić, bo wczoraj w Warszawie wygrał w meczu o Superpuchar Europy, w którym pokazał dwa jakże różne oblicza.
W pierwszej połowie widzieliśmy niezliczone długie podania Courtois, wobec nieobecność Kroosa, w poszukiwaniu napastników. Po przerwie Bellingham przejął stery drużyny, dołączył do Viniego, który był najlepszy w pierwszej części i poprowadził Real do przekonującego zwycięstwa, które potwierdziło wyraźną wyższość nad Atalantą, która mogła marzyć o triumfie przez błąd Ancelottiego w pierwotnym podejściu do meczu.
Superpuchar Europy był pierwszym tytułem, jaki Real mógł zdobyć. Następnym będzie Puchar Interkontynentalny, w którym Królewscy także zagrają jako mistrzowie Europy. Wygranie Ligi Mistrzów doprowadziło ich też do wczorajszego pucharu. W 2025 roku nadejdzie kolej na Superpuchar Hiszpanii, który odbędzie się w pierwszym miesiącu nowego roku, a kalendarz zamyka się w czerwcu wraz z rozpoczynającymi się w tym roku nowymi Klubowymi Mistrzostwami Świata. Wcześniej Los Blancos zakończą swoje zmagania w La Lidze i Lidze Mistrzów, rozgrywkach, w których bronią trofeów, a także w Copa del Rey.
Mecz zakończył się pomyślnie dla ekipy z Madrytu, która w końcu dostąpiła luksusu debiutu Kyliana Mbappé. Francuz strzelił gola w swoim pierwszym meczu, podobnie jak wcześniej inne wielkie gwiazdy Realu: jego idol Cristiano, Ronaldo Nazário, Bale czy sam Bellingham, który wczoraj zasłużenie skradł blask fleszy byłemu zawodnikowi PSG.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się