Z Milanem Łunin pojawił się na boisku od początku drugiej połowy i poniekąd padł ofiarą licznych zmian przeprowadzonych przez Ancelottiego, co kosztowało go utratę jedynej bramki w meczu. Przeciwko Barcelonie nie otrzymał ani minuty, w ostatnim sparingu natomiast ponownie otrzymał szansę od razu po przerwie i tym razem zachował czyste konto. Łącznie zebrał więc 90 z 270 możliwych minut i ani razu nie był graczem wyjściowej jedenastki. Courtois zgarnął pozostałe 180 minut i za każdym razem wychodził na murawę od początku.
Dla wszystkich, na czele z Ancelottim, sprawa jest jasna: podstawowym bramkarzem jest Thibaut. Nie ma tu absolutnie żadnej dyskusji i nie pojawiłaby się ona nawet gdyby rywalem Belga miał być jakikolwiek inny golkiper na świecie. Jeśli Andrij chce pozostać, musi przyswoić, że przy dobrym zdrowiu Courtois ponownie czeka go drugoplanowa rola i występy w Pucharze Króla.
Jedyną osobą mającą wątpliwości jest sam Łunin, który najpierw dogadał się co do nowej umowy, by teraz wstrzymywać podpis i domagać się istotniejszej funkcji w drużynie. W wypowiedziach 25-latek w jasny sposób przerzuca piłeczkę na stronę klubu. – Zobaczymy, czy zostanę w Realu, moja przyszłość leży w rękach klubu – powiedział jakiś czas temu w wywiadzie udzielonym Marce. Działacze mimo to nie zamierzają w żaden sposób modyfikować warunków wspólnie ustalonych na przełomie marca i kwietnia. Nowy kontrakt obowiązywałby do 2029 roku. Jeśli Ukrainiec zamierza zostać, musi zaakceptować wcześniejszy układ.
Włodarze uważają, że sposób zarządzania przez Andrija całą sytuacją jest efektem działań jego otoczenia. Faktem pozostaje na pewno to, że golkiper źle zniósł odesłanie go na ławkę w finale Ligi Mistrzów, gdzie po całym sezonie dobrej gry w najważniejszym starciu sezonu przyszło mu stanąć w cieniu Courtois. Zdaniem dziennikarzy Relevo Łunin miał zresztą początkowo nie pogratulować starszemu koledze udanego występu. Andrij chce regularnie grać, a jego agent, Jorge Mendes, przeczesuje rynek w poszukiwaniu miejsca, gdzie byłoby to możliwe.
Po Klasyku w New Jersey na temat Łunina wypowiedział się sam Courtois. – Rozumiem, że w zeszłym sezonie grał sporo i teraz dalej chce grać. Są decyzje, które podejmuje się dla samego siebie, podobnie jak ja wiele lat temu. Wybrałem swoją drogę, a on musi wybrać swoją i wycisnąć z kariery to, co najlepsze. To wielki bramkarz i zawsze zasługuje na jak najwięcej – stwierdził przed kamerami.
Niektórzy w klubie uważają, że zachowanie Łunina ma na celu jedynie wywrzeć pewne naciski, a sam bramkarz w końcu podpisze kontrakt. Jedyna prawda jest jednak taka, że sprawa tkwi w martwym punkcie od wiosny i nic się nie zmieni, jeśli Andrij wreszcie nie podejmie klarownej decyzji. W tle natomiast wciąż znajduje się Kepa, który czeka na telefon z Madrytu i z wielką chęcią pozostałby w stolicy Hiszpanii na stałe. Kontrakt Baska z Chelsea obowiązuje jeszcze przez rok, przez co londyńczycy chcą sprzedać go za wszelką cenę. Transfer zamknąłby się więc w rozsądnej cenie. Jeśli Real zostanie bez rezerwowego bramkarza, Kepa z pewnością będzie pierwszym wyborem. Jego umiejętności są cenione, a sam Arrizabalaga nie ma problemów z zaakceptowaniem swojej roli.
Rynek pozostaje otwarty, jednak Real z założenia nie spodziewa się żadnych ruchów z klubu. Działacze wiedzą mimo to, że do biur mogą spłynąć jeszcze jakieś oferty, a ktoś być może wręcz poprosi o zgodę na odejście. Sytuacja Łunina pozostaje mimo to niedomknięta. Z jednej strony brak podpisu pod nową umową, z drugiej – na horyzoncie nie widać żadnych konkretów w kwestii odejścia. Na ten moment Ukraińcowi pozostaje rok kontraktu. Z tej perspektywy wszystko leży w jego rękach. Może go przedłużyć lub odejść za rok za darmo po sześciu latach.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się