To wieczne déjà vu. Cykl w najczystszej postaci. Reinier ponownie opuści Real Madryt. Czwarty raz. Po sezonie we Frosinone, z którym w dramatyczny sposób (w ostatniej kolejce) spadł do Serie B, nadal nie przekonuje. Cztery i pół roku od podpisania kontraktu nadal nie wydaje się gotowy na grę w pierwszym zespole. A kosztował 30 milionów euro. Klub wziął się więc do pracy: wysłucha ofert. Mimo wszystko nie stracił wiary w pomocnika, ale na ten moment drzwi do transferu nie są zamknięte. Pewne jest, że nie pozostanie w pierwszym zespole. Nawet gdyby klub zdecydował się dać mu szansę, w tym sezonie nie ma już dla niego miejsca.
Zawodnik przybył do Madrytu w styczniu 2020 roku za 30 milionów (jego klauzula). Podpisanie kontraktu było hitem: Reinier był perłą Flamengo i chcieli go prawdziwi giganci, w tym Liverpool, Manchester City, Arsenal i PSG. To był nieoszlifowany diament. Do tego stopnia, że Real uruchomił wszystkie swoje mechanizmy potrzebne do podpisania umowy: zaprosił rodzinę do Valdebebas w 2019 roku i zmobilizował José Ángela Sáncheza oraz Juniego Calafata do bezpośredniego kontaktu z rodziną. Klub był tak przekonany i dokonał płatności w styczniu, żeby było taniej: gdyby poczekał do lata, klauzula wzrosłaby do 35 milionów euro, a w styczniu 2021 r. do… 70! Wyścig został wygrany.
A Reinier przyleciał, został zaprezentowany na Bernabéu jako wielki talent i zgodził się zacząć grać w Castilli… aż do momentu, gdy dołączy do pierwszego zespołu. Wszystko odbyło się zgodnie z planem, z wyjątkiem tej ostatniej rzeczy. W żadnym momencie nie był postrzegany jako zawodnik na seniorską drużynę. Wybrano więc wypożyczenie: na dwa lata do Dortmundu, gdzie mu nie wyszło. W pierwszym sezonie rozegrał tylko 338 minut (tylko jeden mecz zaczął od początku), a w drugim – 400, w tym trzy spotkania zaczynał od pierwszych minut. Łączny bilans: jeden gol i jedna asysta w ciągu dwóch lat.
„To był bardzo trudny czas ze względu na pandemię. Byłem w Niemczech i nie czułem się dobrze w Dortmundzie. Nie grałem. Gdybym dostawał szanse, wszystko byłoby w porządku, ale oczywiście wydarzyło się wiele rzeczy. Nie szukałam pomocy psychologicznej, ale powinienem był to zrobić, a to bardzo by mi pomogło. Bardzo liczyłam na rodziców. Ale jestem pewien, że profesjonalista bardzo by mi pomógł” – przyznał w rozmowie z Globo Esporte.
Karierę w Gironie utrudniły mu dwie kontuzje mięśni i grał niewiele, ale była różnica: kiedy już wchodził na boisko, odczucia nie były złe. Skończył sezon z 652 minutami, dwoma golami i jedną asystą. Kataloński klub chciał przedłużyć wypożyczenie Brazylijczyka, ale nie zrobił tego z powodu… Barcelony. Do Blaugrany powędrował Oriol Romeu, a w przeciwną stronę wypożyczony został Pablo Torre. Nie było już miejsca dla Reiniera. Real wyleciał do Stanów Zjednoczonych, a Brazylijczyk spędzał tygodnie samotnie trenując w Valdebebas.
Nie miał ofert. Ani jednej. Do 31 sierpnia, gdy zadzwonił numer z włoskim prefiksem. Skromne Frosinone poprosiło o wypożyczenie, a do porozumienia doszło błyskawicznie. Tym samym Reinier trafił do Serie A, gdzie nie wyróżniał się niczym szczególnym: rozegrał 1117 minut, więcej niż gdziekolwiek, ale strzelił tylko trzy gole i zaliczył dwie asysty. Historia z tragicznym zakończeniem: gol Empoli przeciwko Romie w 93. minucie, w ostatniej kolejce, skazał drużynę na spadek do drugiej ligi.
A teraz Reinier wraca do Realu, gdzie jeszcze nie zadebiutował: nie ma ani jednej minuty w pierwszym zespole. Nie będzie ich też w tym sezonie. „Moim największym celem jest Real, ale… krok po kroku i przede mną dużo pracy. Wtedy, jeśli Bóg da, mógłbym potem dostać powołanie do reprezentacji” – przyznaje. W Madrycie już pracują nad znalezieniem mu nowego klubu, priorytetowo traktując wypożyczenie bez możliwości wykupu.
Ale nie zamykają się na transfer definitywny: jeśli pojawi się dobra oferta, zostanie ona rozważona. Warto pamiętać, że piłkarz kosztował 30 milionów i w miarę możliwości klub postara się zminimalizować straty (sprzedaż za 15-20 milionów byłaby pozytywnie odebrana). Jeśli gracz odejdzie na wypożyczenie i nie jego talent nie eksploduje, latem przyszłego roku Królewscy postarają się go sprzedać. Na to lato priorytetem jest wypożyczenie. I jedno jest pewne: Reinier nie zostanie. Odejdzie po raz czwarty. Wieczne déjà vu.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się