Królewscy ostatecznie faktycznie wykupili 34-latka, ale wyłącznie po to, by ułatwić dalszy transfer piłkarzowi, któremu wszyscy są bardzo wdzięczni za rzeczy dokonane w minionym sezonie. Na Bernabéu rozumieją tok rozumowania zawodnika, co nie zmienia faktu, że budzi ono smutek. Działacze i sztab szkoleniowy są zdania, że i w kolejnej kampanii Joselu nawet pomimo przyjścia Mbappé i Endricka wciąż dostawałby swoje minuty na boisku.
Ancelotti i jego współpracownicy cenili sobie to, co wnosił do zespołu atakujący. Jego profil typowej dziewiątki i gracza stricte od wykończenia był bardzo pomocny drużynie. Miało tak pozostać także na następny sezon. Dość powiedzieć, że do siatki Joselu trafił aż 18 razy. Dwie z tych bramek okazały się natomiast absolutnie kluczowe dla losów Realu. Mowa rzecz jasna o dublecie z Bayernem. W Realu wiedzieli, że taki typ napastnika dostarczy Królewskim wielu punktów. I tak też było. Dlatego też jego decyzja została przyjęta z przykrością. Choć motywy piłkarza są zrozumiałe, to mimo wszystko pożegnanie z nim jest bolesne. Zespół pozbawiony zostanie bardzo użytecznego ogniwa.
Tak czy inaczej, w obliczu tej straty działacze nie zamierzają ściągać nikogo na jego miejsce. Po transferach Mbappé i Endricka uważa się, że arsenał ofensywny jest wystarczający, a obsada pierwszej linii wspaniale obsadzona. Do Realu nie dołączy więc żaden „nowy Joselu”, nawet jeśli jego sposób gry był bardzo cenny. Brak Hiszpana będą mogli wykorzystać inni, w tym na przykład Arda, który pod koniec poprzedniego sezonu udowodnił, że ma wyjątkową łatwość w strzelaniu goli.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się