– Z pewnością moim największym celem teraz jest Real Madryt, ponieważ to jest klub, który we mnie uwierzył. To jest mój główny cel, ale oczywiście krok po kroku i poprzez ciężką pracę. Real Madryt jest moim głównym celem. Później będziemy myśleć ze spokojem, krok po kroku. Później, jeśli Bóg pozwoli, może nadejść reprezentacja.
– Od teraz moja głowa skupia się na Realu Madryt. Teraz zresztą nie ma zbyt wiele do zrobienia, więc skupiam się na wakacjach i mojej rodzinie tutaj w Brazylii. Później, kiedy okienko transferowe się otworzy, zobaczymy, co zdecydują mój pracodawca i mój ojciec. Moim celem jest poszukiwanie tego, co najlepsze i znalezienie odpowiedniego miejsca dla mnie. Będąc szczerym, jeszcze nie myślałem o powrocie do Brazylii. Będę o tym ze spokojem myśleć za miesiąc z moją rodziną i moim pracodawcą. Nie mogę jednak nic przekreślić. Wszystko jest możliwe w świecie futbolu, ale nie mam tego w głowie.
– Ten sezon był świetny. Zawsze byłem w kontakcie z Junim Calafatem. On jest osobą, z którą najwięcej rozmawiam. Po każdym meczu on wysyłał mi ocenę gry i mi gratulował. Zawodnicy wypożyczeni czują się przez to docenieni, czują się ważni, ponieważ wiemy, że ktoś w Hiszpanii nas obserwuje i widzi, co robimy, dobre i złe rzeczy. To było dla mnie naprawdę ważne, żeby dalej iść tą drogą. Dlatego mówiłem, że to był ważny sezon, właśnie ze względu na to połączenie.
– Vini i Rodgrygo są wzorami dla mnie i dla wszystkich, ale oczywiście każdy ma swoją karierę i swoje tempo. Ich było szybsze, a ja pracuję nad tym, żeby dotrzeć tam, gdzie chcę dotrzeć i gdzie mogę dotrzeć. Uważam, że każdy ma swoje tempo w karierze. Jeśli nie jest najszybsze, trzeba pracować, żeby dotrzeć tam, gdzie chce się dojść. Z Vinim i Rodrygo jestem zawsze w kontakcie. Zawsze się spotykamy, kiedy jestem w Hiszpanii. Zawsze jadę do domu Viniego. Jesteśmy grupą, która ma pewne połączenie. Lekkie połączenie. Oni są wielkimi zawodnikami i wielkimi przyjaciółmi.
– Ludzie patrzą na rozwój w liczbach. To jest bardzo jasne. Rozwój w meczach i również golach. Pracuję nad tym, żeby poprawić te liczby, które są naprawdę ważne. Myślę, że pewnego dnia nadejdzie mój czas, ponieważ, tak jak już wspominałem, praca jest najważniejsza, a ja to robię. Ten sezon był dla mnie bardzo ważny, ponieważ byłem w bardzo mocnej lidze, silnej fizycznie i taktycznie. Pracowałem również ze specjalistami w domu. Pracuję każdego dnia. Jestem teraz dojrzalszy. Mój czas nadejdzie. Początek był trudny, ale teraz, z moim nastawieniem, chcę dać z siebie więcej i rozwinąć się.
– Kiedy odchodziłem z Brazylii, miałem pół wąsa i byłem w Mengão (przydomek Flamengo – przyp. red.). Było inaczej. Gdy trafiłem do Realu Madryt, na lotnisku czekało wiele ludzi. Chcąc nie chcąc, to mnie bardzo przeraziło, ponieważ nie wiedziałem, jak wygląda życie w Europie, nie wiedziałem nic. Teraz wiem wszystko, znam te ścieżki. Jestem spokojniejszy, starszy, wiele przeszedłem, grałem, nie grałem i jestem teraz bardziej mężczyzną.
– Jestem spokojniejszy. Kiedy byłem młodszy, nic nie wiedziałem. Byłem kolejnym dzieciakiem przybywającym do Europy. Z biegiem lat uczyłem się, grałem coraz więcej, pozbywając się tego niepokoju. Grałem w Lidze Mistrzów, grałem w Niemczech, przeszedłem przez trzy ligi w Europie… To było bardzo ważne, różne języki, to jest bardzo ważne dla mojej przyszłości i mojej kariery. Jako osoba czuję się dojrzalszy i wiem, jak sobie radzić. Najważniejsza jest wiara w siebie. Znam swój potencjał i moja rodzina go zna, co jest ważne. Wiem, że kiedy nadejdzie moment, wszystko zacznie grać.
– Gra w różnych krajach? Mój ojciec mieszkał ze mną, ale reszta mojej rodziny, moja matka i siostry mieszkały w Hiszpanii. To był trudny okres również ze względu na pandemię. Byłem w Niemczech, a miasto nie było zbyt piękne. W dodatku nie grałem. Gdybym grał, wszystko byłoby dobrze, ale nie grałem i przez to wiele się wydarzyło w Niemczech. Nie szukałem wsparcia psychologicznego, ale mogłem to zrobić. To było coś, co mogłoby mi pomóc. Trzymałem się moich rodziców, jednak jestem przekonany, że profesjonalista mógłby mi bardzo pomóc.
– Opowiem, jak to wyglądało w Niemczech. Przyjechałem tam i nie znałem języka. Nie potrafiłem mówić ani po angielsku, ani po niemiecku. To mi pomogło w innych ligach. Komunikacja jest bardzo ważna na co dzień. Więź, którą nawiązujesz z kolegami, a szczególnie z trenerem. Zawsze powtarzałem, że kwestia języka jest bardzo ważna. Trzeba znać podstawy.
– W Hiszpanii zacząłem bardzo dobrze. Później miałem dwie czy trzy kontuzje, które bardzo na mnie wpłynęły. Byłem bardzo smutny, nie wiedziałem, co mam robić. Przechodziłem przez fizjoterapię i zdołałem przetrwać ten trudny moment, ponieważ znajdowałem się w pięknym mieście i znakomitym klubie. Chciałem tam rozwinąć swój futbol. Obdarzono mnie zaufaniem i dlatego mówię o rozwoju. We Włoszech znów miałem nowy język i futbol bardzo rozwinięty taktycznie oraz fizycznie.
– Kiedy przychodziłem do Europy, nie grałem zbyt wiele i wtedy nadeszły Igrzyska Olimpijskie. Jestem bardzo wdzięczny Jardine, Paulo i wszystkim, którzy we mnie uwierzyli i mówili „jesteś nasz”. Po Igrzyskach czułem się bardzo dobrze, czułem się doceniony przez zawodników i selekcjonera. Później trafiłem do Niemiec, gdzie przechodziłem z radością, dobrym nastawieniem i rytmem gry. Nie grałem tam przez cały sezon. Kiedy przyszedłem, nie grałem i trener powiedział mi, że nie będzie na mnie stawiał. To był duży cios. Czułem się pewny siebie, czułem się dobrze. Nie rozumiem takich rzeczy… Musiałem kontynuować pracę w ciszy. Czekałem na szansę, na dobry moment w mojej karierze.
– Haaland? Poza tym, że jest wielkim piłkarzem, nie mam, co powiedzieć o nim, jako o człowieku. Zawsze starał się umieścić mnie w opowieści, nawet jak nic nie mówiłem. Kiedy przyszedłem, on zapytał: „How are you?”, a ja odpowiedziałem „tak” (śmiech). Zawsze starał się włączać mnie do grupy. On i Bellingham, ludzie, którzy zawsze byli ze sobą razem ze względu na wiek. Spędzając z nimi każdy dzień, były lepsze i gorsze rzeczy. Oni wiele mnie nauczyli. Rozmawiamy na Instagramie i Snapchacie. Zawsze rozmawiamy. Haaland wysyła mi zdjęcia sprzed dwóch lat, które zrobiliśmy sobie w autobusie. Ta przyjaźń przetrwała. Jestem bardzo szczęśliwy, że mam tak wyjątkowego kolegę.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się