Przed wyjazdem na wakacje Carlo Ancelotti nie chciał pozostawiać żadnych niedomówień, choć zdaje sobie sprawę, że to decyzje klubu wyznaczają strategię. Jedną z ostatnich rzeczy, jakie zrobił włoski trener, była rozmowa z Nacho Fernándezem, w kolejnej próbie przekonania go, żeby spędził kolejny sezon w barwach Los Blancos, informuje MARCA.
Trener powiedział mu to już kilka tygodni temu, ale w ostatnich godzinach ponownie nalegał. Ancelotti poprosił madryckiego obrońcę, aby został w zespole, zmienił swoją decyzję o odejściu i był w drużynie jeszcze jeden sezon jako lider grupy, wzorowy kapitan, który w ciągu jednego roku już wie, co to znaczy podnieść trzy puchary i być wzorem dla kolegów i fanów.
„Nie rób nic szalonego, zostań tutaj, zostań z nami, zostań z Realem Madryt”, powiedział trener Hiszpanowi, próbując powstrzymać go przed odebraniem drużynie potencjału i równowagi. Zarówno w wymiarze materialnym, jak i niematerialnym. Wnosi swój wkład, gdy gra, a także wtedy, gdy nie pojawia się na boisku.
Spotkanie z Florentino Pérezem
Kilka miesięcy temu Nacho podjął decyzję, że to jego ostatni sezon w Realu Madryt i powiedział o tym zarówno trenerowi, jak i Florentino Pérezowi. Teraz ma wątpliwości, a wszystko, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, w tym sukcesy, świętowanie zwycięstw i uroczystości, stało się dobrym argumentem, aby pozostać, ale ze strony obrońcy nie ma jeszcze zdecydowanej decyzji.
Pierwszą opcją, którą rozważał od samego początku, była przeprowadzka do Stanów Zjednoczonych z rodziną, ale nie nabrało to jeszcze kształtu. Al-Nassr to najnowszy zespół, który pojawił się na horyzoncie, ale nie jest to to, czego szukał, przynajmniej początkowo. Oferta jeszcze jednego sezonu w Realu Madryt nie wygasa i pozostaje w mocy.
Rozmowy z Ancelottim
Byłoby ciekawe, gdyby to trener ostatecznie przekonał obrońcę do kontynuowania jeszcze jednego sezonu w zespole, skoro decyzja o odejściu zapadła, bo nie czuł się w pełni doceniony tym, co Ancelotti oferował mu na boisku.
Nacho, oprócz zdobycia pucharu na Wembley, wystąpił w dwunastu z trzynastu meczów Realu Madryt w Lidze Mistrzów. Przegapił tylko pierwszy mecz z Manchesterem City. W pozostałych był obecny na murawie, pokazując swoją twarz i stawiając czoła takim graczom jak Haaland czy Harry Kane. To właśnie w Lidze Mistrzów był najważniejszy i to nie tylko dlatego, że był odpowiedzialny za moment podniesienia trofeum.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się