Toni Kroos żegna się ze swoimi wspaniałymi dziesięcioma latami spędzonymi w Realu Madryt. Cztery z nich minęło mu pod okiem Carlo Ancelottiego, trenera, z którym rozumiał się doskonale od momentu, gdy ich drogi się skrzyżowały. Współpraca obu panów układała się tak dobrze, że szkoleniowiec chciał, żeby Niemiec kontynuował grę w jego drużynie jeszcze przez jeden sezon i poinformował o tym zarówno samego piłkarza, jak i klub.
Włoch przez całą tę kampanię nie widział żadnych oznak tego, jakoby Kroos i jego futbol wykazywali jakiekolwiek oznaki schyłku, którego nadejścia pomocnik chce dla siebie i dla swoich legendarnych białych butów. Nigdy nic takiego nie miało miejsca i właśnie to Carletto przekazał zawodnikowi.
W ciągu ostatnich kilku dni, widząc, co może się wydarzyć, samemu Ancelottiemu zdarzyło się głośno wyrażać swoje zdanie w Valdebebas. „Chociaż jeden powinien zostać”, komentował, jasno odnosząc się do sytuacji Kroosa i Modricia. Obaj są mózgiem obecnego Realu Madryt, a teraz 64-latek już wie, że musi ponownie spojrzeć na kadrę swojego zespołu w celu załatania tej istotnej dziury pozbawiającej fundamentalnych piłkarskich kryteriów, chociaż wokół Modricia panuje zupełnie inna atmosfera.
Szacunek do jego decyzji
Ostatecznie była to decyzja samego Kroosa i Ancelotti zawsze ją szanował, niezależnie od tego, co chodziło po głowie Niemca. Trener cieszył się jego grą w sezonie, który 34-latek rozpoczął jako rezerwowy, ale po dwóch ligowych kolejkach Ancelotti zdał sobie sprawę, że miejsce byłego gracza Bayernu jest w wyjściowej jedenastce, a jego misją jest koordynowanie gry swoich kolegów.
Podziw włoskiego menedżera dla Kroosa wykracza poza wymiar zwykłego bycia piłkarzem. Przyznał to na jednej z konferencji prasowych i nie ukrywał, że utożsamia się z jego sposobem bycia, z tą niemiecką uczciwością, tak charakterystyczną dla północnych Włoch.
Na wielkie dolegliwości wielkie lekarstwo. Przynajmniej tak uważają na Santiago Bernabéu. Nic się nie zatrzymuje, a celem klubowych włodarzy jest dalsze wygrywanie. Nie wykluczają oni ruchów z zewnątrz, ale na razie analizowane są wewnętrzne możliwości znalezienia zastępcy Kroosa.
Bellingham wciąż jest pomocnikiem
W zeszłym tygodniu MARCA przedstawiła kandydaturę zawodnika z aktualnej kadry pierwszej drużyny Królewskich (choć kolejne ruchy nie są wykluczone), któremu Ancelotti zagwarantował już boiskowy krok w tył, by stał się on dodatkowym pomocnikiem. Chodzi rzecz jasna o Jude’a Bellinghama.
Anglik doskonale odnalazł się na wysuniętej pozycji mediapunty, ale w następnym sezonie będzie musiał przypomnieć sobie swoje występy jako klasyczny rozgrywający, reżyser gry i tym samym wejść w buty Toniego Kroosa, który przez lata robił to z taką łatwością.
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się