Zwycięstwo Calderóna, porażka Baldasano i Villar Mira. Tak można określić wczorajszą decyzję sędzi Milagros Aparicio odnośnie ważności głosów oddanych drogą pocztową (w liczbie 10 511 - dop. H.) podczas ostatnich wyborów prezydenckich.
Ten nieprzyjemny serial trwał w klubie od momentu zakończenia elekcji. Ten stan powodował uczucie niestabilności. W każdym momencie bowiem sąd mógł orzec potrzebę powtórzenia wyborów.
W tej sytuacji gorący ze złości robi się kontrkandydat Villar Mir, który wierzył, że ilość głosów oddanych pocztą pozwoliłyby mu wygrać fotel prezydencki. Arturo Baldasano, prawnik madrycki i inny z kandydatów powiedział po ogłoszeniu decyzji, że "Calderón powinien zmienić statut klubu i zwołać wybory w dniu meczu".
Bardziej neutralnie do decyzji sądu odniósł się ten, który o milimetry przegrał na mecie z Ramónem C. - Juan Palacios. Stwierdził razem z członkiem swojego sztabu wyborczego i byłym członkiem zarządu Realu, José María Stampą, że decyzja nareszcie legitymuje Calderóna jako władcę klubu. - Jedni będą bardziej zadowoleni, inni mniej, ale to jest decyzja finalna i nie ma od niej odwołania - honorowo uznali zwycięstwo rywala w/w panowie.
Na jakiej podstawie sędzia Milagros Aparicio orzekła nieważność głosów? W decyzji można przeczytać, że było za mało środków bezpieczeństwa przy transportowaniu głosów do Madrytu. Poza tym przy oddawaniu głosów poza stolicą przyznano, że nie zwracano uwagi na autentyczność osoby oddającej głos. Sporo do życzenia zostawiał też sposób przekazania głosów.
Zatem możemy odetchnąć z ulgą (?). Mamy prezydenta na stałe. A przynajmniej na dłuższą chwilę.
Koniec problemów Calderóna
Sąd uznał głosy oddane pocztą podczas wyborów za nieważne
REKLAMA
Komentarze (98)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się