Na ostatniej konferencji Thomas Tuchel został zapytany o półfinał Ligi Mistrzów, w którym Bayern Monachium zmierzy się z Realem Madryt. Trener Bawarczyków wypowiedział się o jednej z największych zalet Królewskich: „ Oczywiście, oglądaliśmy kilka razy Real, również z naszymi analitykami. 10 sekund przed zdobyciem przez nich bramki widzisz, że na nic się nie zanosi, wszystko masz pod kontrolą, obrona jest na miejscu, a 5 sekund później nagle stają się niebezpieczni”. Niemiec wypowiedział się również na temat charakteru piłkarzy Carlo Ancelottiego: „Mogą przetrwać trudne momenty i wyjść z nich zwycięsko. Oni to lubią, czują się dobrze w takich sytuacjach”.
W piątkowy wieczór Królewscy przyznali rację Tuchelowi. Real Sociedad również nie spodziewał się, że na coś się zanosi. Po 30 minutach dominacji i utrzymywania się przy piłce, gospodarze przegrywali 0:1. Los Blancos pierwszy raz zbliżyli się do bramki Remiro i od razu byli zabójczy. Precyzyjny przerzut Tchouaméniego, dośrodkowanie Carvajala oraz wykończenie Ardy Gülera, który wykorzystał zawahanie Zubeldii. Ten chłopak ma dar. W swoim pierwszym występie w wyjściowym składzie pokazał, że ma mnóstwo talentu, osobowości i pewności siebie. Jedyne, czego mu brakuje, to minuty. Ale Ancelotti zapewniał, że te od niego minuty dostanie, ponieważ gdy tylko pojawił się w sali prasowej, zakończył debatę na temat przyszłości Turka i ewentualnego wypożyczenia: „Arda będzie dla nas bardzo ważnym zawodnikiem w przyszłości, więc nie ma wątpliwości, że zostaje tu na kolejny sezon”. To dobra wiadomość, ponieważ w tym sezonie udowodnił, że jest to inny rodzaj zawodnika.
Arda był najlepszą wiadomością dla madridistas, ale na Reale Arena wyróżnił się również Tchouaméni. Francuz robił, co mógł, aby powstrzymywać Kubo i gdy ataki gospodarzy się nasilały, on stawał się coraz lepszy. Oczywiste jest, że grając jako jedyny defensywny pomocnik, jest w najlepszej formie. Kiedy intensywność Realu Sociedad spadła w drugiej połowie, Modrić miał więcej swobody, aby przejąć kontrolę nad grą. Poza tym bardzo mało Ceballosa, bardzo mało Brahima i bardzo mało Joselu. Fran García był waleczny, a Éder Militão pokazał, że przed nim jeszcze długa droga. I jest to całkowicie zrozumiałe.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się