– Mieliśmy nadzieję na dobry wynik, ale wiedzieliśmy, że mecz tutaj będzie bardzo niewygodny. To normalne, ale potrafimy cierpieć. Myślę, że pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Później cierpieliśmy bardziej, ale dwumecz cały czas był sprawą otwartą i trzeba było wierzyć do końca.
– Wiara do końca to DNA Realu Madryt? Tak, oczywiście. Jeśli grasz o półfinał i nic nie jest jeszcze stracone… Nie każda drużyna to ma? My to mamy. Wierzyliśmy, że uda nam się utrzymać wynik i przynajmniej doprowadzić do rzutów karnych. W ostatnich 30 minutach i w dogrywce musieliśmy wierzyć, że to wciąż było możliwe. Byłem pewny, że w rzutach karnych będziemy lepsi.
– To mój ostatni rok w Realu? Wciąż tego nie wiem.
– Po odpadnięciu City jesteśmy faworytem? Cóż, zobaczymy. Taka logika mówi, że możemy wygrać, ale teraz czeka nas konfrontacja z Bayernem, który pokonał wielki Arsenal. Są bardzo groźni. Bayern przegrał już ligę, więc mogą skupić się na Lidze Mistrzów. My za cztery dni gramy Klasyk i w tym momencie myślimy tylko o tym.
– Real awansował do półfinału w 12 z ostatnich 14 edycji Ligi Mistrzów? La Liga to nasza codzienność, ale zdajemy sobie sprawę, czym jest Champions League dla tego klubu. To znaczy bardzo wiele. Chcemy wygrać te rozgrywki i dajemy z siebie wszystko. Nie można wygrywać co roku, ale… czasami tak [śmiech].
– Rzuty karne? Cierpiałem. Powiedziałem wcześniej, że sam też chciałbym wziąć w nich udział, bo gdy już nie grasz i obserwujesz wszystko z zewnątrz, cierpisz. Na końcu wyszło dobrze.
– Dałem Rüdigerowi jakieś rady przed karnym? Był jedynym graczem, o którego się bałem [śmiech].
– Awans po słabej grze? Szczególnie w drugiej połowie chcieliśmy więcej grać piłką, aby trochę odpocząć, ponieważ bieganie za piłką jest męczące. Jeśli naciskasz na City bardzo wysoko i nie robisz tego dobrze, mogą ci strzelić pięć albo sześć goli. W drugiej połowie robiliśmy wszystko, co było możliwe.
Komentarze (105)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się