Gdy wydawało się, że mecz z Mallorcą utkwił w martwym punkcie, Aurélien Tchouaméni podjął najlepszą możliwą decyzję i przez jedno uderzenie został bohaterem Los Blancos. Przyjął piłkę i oddał strzał z dystansu, a Rajković mógł jedynie obserwować, jak piłka wpada do siatki. „Co robię, że moje uderzenia są tak mocne? Jakość i trening (śmiech). To aspekt, nad którym mocno pracuję na treningach”, stwierdził pomocnik po zakończeniu spotkania.
Real Madryt nie zachwycał, ale ostatecznie zgarnął niezwykle cenne trzy punkty w kontekście mistrzostwa Hiszpanii. Zespół Ancelottiego wygrał 1:0 po raz piąty w tym sezonie Primera División, a we wszystkich rozgrywkach siedmiokrotnie uzyskiwał taki rezultat. W La Lidze Królewscy wygrywali tak u siebie z Mallorcą i Sevillą, a na wyjazdach ograli w taki sposób Celtę, Deportivo Alavés oraz właśnie Mallorcę.
Ancelotti skonstruował maszynę, która funkcjonuje bez większych zastrzeżeń od samego początku sezonu. Pomimo poważnych kontuzji Thibaut Courtois i Éder Militão, do których doszedł jeszcze David Alaba, zespół utrzymuje regularność w krajowych rozgrywkach i wciąż jest w grze w Lidze Mistrzów. Santiago Bernabéu znów stało się twierdzą, bo w połowie kwietnia zespół wciąż jest niepokonany na swoim obiekcie. Tylko trzem zespołom udało się zremisować w świątyni madridismo i są to Rayo Vallecano, Atlético i Manchester City.
Warto jednak nadmienić, że w bieżącej kampanii Królewscy zdobywają również masę punktów poza własnym obiektem i stali się najgorszym możliwym gościem dla pozostałych drużyn. W całym sezonie ligowym ekipa Carletto poniosła zaledwie jedną wyjazdową porażkę (derby z Atleti), notując przy tym cztery remisy – mecze z Sevillą (1:1), Betisem (1:1), Rayo (1:1) oraz Valencią (2:2). W pozostałych 11 wyjazdowych starciach Los Blancos zgarniali komplet punktów. W Lidze Mistrzów ich statystyki prezentują się równie spektakularnie. W czterech wyjazdach drużyna zanotowała cztery zwycięstwa.
Do końca sezonu ligowego Królewskim pozostały trzy konfrontacje poza własnym obiektem – z Realem Sociedad, Granadą i Villarrealem. Jeśli drużynie uda się utrzymać dobrą dyspozycję, ma ona szansę na wyrównanie wyniku z sezonu 1968/69. Wtedy Real Madryt zakończył ligę na pierwszym miejscu z zaledwie jedną porażką w całych rozgrywkach. Jedynym zespołem, który utarł nosa Realowi, było wówczas Elche, które wygrało u siebie 1:0 w 28. kolejce. W tamtych latach w La Lidze rozgrywało się 30 kolejek, a na końcowy bilans wyjazdowych spotkań Realu złożyło się siedem zwycięstw, siedem remisów i jedna porażka.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się