– Trener Javier Aguirre zawsze mówi nam prawdę. Teraz mówi, że jeśli się zrelaksujemy i będziemy myśleć o biletach dla najbliższych, to przegramy. Widać było, że w drużynie dużo uwagi poświęcono tematowi wyjazdu bliskich do Sewilli. Sam to robiłem: jak mają dotrzeć, gdzie będą spać, jak wejdą na stadion... Ja sam mam 12-13 gości, do tego zapowiedział się prezes federacji z Kosowa i selekcjoner. Wypełniłem swój limit biletów, ale oczywiście proszono mnie o dużo więcej.
– Nasz trener przypomina nam, że być może nie będziemy mieć już szansy na grę w tak pięknym finale. Powiedział nam też, że finały się wygrywa, a nie rozgrywa. Miałem wiele ważnych meczów w karierze, ale ten to inna historia. Już go rozgrywam w głowie. Jeśli trafię na zwycięstwo, to będę mógł nie strzelić nic przez kolejne dwa lata [śmiech].
– Athletic to faworyt? Nie sądzę, że to na nas wpływa. Wszyscy znamy Athletic i ich grę. Oni też żyją dla tego meczu, to drużyna Pucharu Króla. Też czekają 40 lat na taką wygraną i to może być punkt na naszą korzyść, bo zwiększy ich presję. Przegrali też 3 finały w ciągu 4 lat [dwa Pucharu Króla i jeden Superpucharu] i spróbujemy to wykorzystać. My wyjdziemy tak, jak wszyscy nas znają. Będziemy walczyć do ostatniego gwizdka. Myślę, że jesteśmy w stanie wygrać.
– Możliwy szpaler od Realu Madryt [następny mecz Mallorki po finale to domowe starcie z Królewskimi w La Lidze]? [śmiech] Ale wyobrażacie sobie, że taki klub jak Real Madryt stawia szpaler Vedatowi Muriqiemu, który 10 lat wcześniej był kelnerem w swoim kraju? To byłby przede wszystkim świetny gest z ich strony wobec nas, ale jasne, że jeśli ten szpaler stawialiby Kroos czy Modrić, to mógłbym to potem odpowiadać wnukom.
Komentarze (35)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się