Every game matters, z takim hasłem Euroligi stara się rozreklamować swoje rozgrywki. I faktycznie, po zmianie formatu na rywalizację w lidze, gdzie każdy gra z każdym, trudno jest znaleźć spotkania o nic. Można je policzyć na palcach jednej ręki, bo na trzy kolejki przed końcem niewiadomych ciągle jest mnóstwo. Jednak mecz Realu Madryt z Crveną zvezdą jest takim spotkaniem o nic. Królewscy mają już zagwarantowane pierwsze miejsce w tabeli, natomiast Serbowie, obok ASVEL-u i Alby Berlin, są zespołem bez szans na udział w play-offach. Ich szanse ostatecznie pogrzebało wczorajsze zwycięstwo Efesu z Baskonią.
W tej sytuacji trzeba szukać innych aspektów, które mogą uczynić to spotkanie interesującym. Dla Realu Madryt ten mecz jest okazją do powrotu do WiZink Center po pięciu wyjazdowych starciach z rzędu. Ponadto podopieczni Chusa Mateo walczą o pobicie rekordu liczby zwycięstw w sezonie zasadniczym. Ostatnio wyrównali osiągnięcie Fenerbahçe z 2019 roku, czyli 25 wygranych. Teraz mogą ten rekord poprawić i mają na to trzy szanse.
Spotkanie z Crveną zvezdą jest też wyjątkowe dla Facundo Campazzo, który miał okazję zakładać koszulkę tego zespołu. Jednak w oderwaniu od tego wszystkiego da się odczuć, że jest to mecz o niższej ważności. Mateo w rozmowach z mediami zawsze podkreśla, że skupia się tylko na nadchodzącym spotkaniu. Tym razem zrobił wyjątek i powiedział, że trzeba już myśleć o ligowej potyczce z Manresą w niedzielę. Można się zatem spodziewać rotacji. Któryś z podstawowych zawodników otrzyma szansę na odpoczynek, szczególnie że wszyscy w kadrze są zdrowi.
Wynik pierwszego meczu: Crvena zvezda – Real Madryt 58:72
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 20:30. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego spotkania.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się