REKLAMA
REKLAMA

Militão kwietniowym wzmocnieniem

Klub przygotowuje się do „rychłego” powrotu Édera Militão za sprawą dwóch meczów rozgrywanych na treningach pierwszego zespołu. Plan zakłada występ Brazylijczyka w wyjazdowym spotkaniu z Mallorcą.
REKLAMA
REKLAMA
Militão kwietniowym wzmocnieniem
Éder Militão w trakcie sesji treningowej w Valdebebas. (fot. Getty Images)

Sama obecność piłkarza powracającego po ośmiomiesięcznej pauzie jest ożywczą wiadomością dla drużyny. Ale w przypadku Édera Militão to uczucie rozprzestrzenia się w całym klubie, od góry do dołu, od wewnątrz na zewnątrz. Gracz, który coraz bardziej jawił się jako jeden z niewielu dominujących stoperów na świecie, wkrótce powróci na boisko. To istotna wiadomość w czasie, gdy Real Madryt jest na ostatniej prostej do zdobycia 36. tytułu mistrza Hiszpanii, a na drodze do sukcesu w Lidze Mistrzów już na etapie ćwierćfinału stawi czoła wielkiemu wyzwaniu, jakim jest rywalizacja z Manchesterem City, obrońcą pucharu. Sztab medyczny i trenerski określają jego powrót jako „rychły”. Zostało już tylko kilka tygodni.

Na czele szczęśliwych z powodu odzyskania Militão stoi Carlo Ancelotti. Dwa minispotkania treningowe zaplanowane przez Włocha na zakończoną dopiero przerwę reprezentacyjną miały na celu złapanie rytmu przez Brazylijczyka i Thibaut Courtois, choć uszkodzenie łąkotki w prawym kolanie uniemożliwiło Belgowi wzięcie w nich udziału. Najostrożniejszy scenariusz zakłada, że Militão ponownie postawi stopę na murawie w oficjalnym meczu 13 kwietnia przeciwko Mallorce, tuż przed rewanżowym starciem z City na Etihad Stadium (17 kwietnia).

W międzyczasie Aurélien Tchouaméni dał się poznać jako trzeci środkowy obrońca mogący zagrać na tej pozycji w razie konieczności. Jednocześnie jednak oznacza to, że w kadrze jest tylko dwóch nominalnych stoperów. Powrót Militão sprawia, że do dyspozycji będzie trzech takich zawodników, a to definitywnie uwolni Tchou i pozwoli mu skupić się na byciu pivotem.

REKLAMA
REKLAMA

Zamysł jest taki, by utworzyć nowy trójkąt, który będzie fizycznie niezniszczalny. Para Militão-Rüdiger na środku defensywy, a przed nimi pieczętujący wszystko Tchouaméni. W potyczkach La Ligi na Santiago Bernabéu, gdzie Królewscy zmierzą się z Athletikiem już w najbliższą niedzielę, obrona funkcjonowała niemal bez zarzutu. W ostatnich trzech domowych kolejkach z rzędu Andrij Łunin nie wyjmował piłki z siatki (4:0 z Girona, 1:0 z Sevillą i znowu 4:0 z Celtą). Ze szczególnym wyróżnieniem pojedynku z Gironą, w którym to w role stoperów wcielili się Tchouaméni i Dani Carvajal.

Dobrana para
Duet Militão-Rüdiger miał swoje wzloty i upadki w poprzednim sezonie. Kiedy obaj znajdowali się w wyjściowej jedenastce, zespół był solidny na krajowym podwórku, ale kulał w kluczowych momentach, takich jak 5:2 z Liverpoolem (The Reds prowadzili 2:0 już po 14 minutach), ligowy Klasyk na Camp Nou (porażka 1:2), pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Króla z Barceloną (porażka 0:1 na Bernabéu) czy bolesne przegrane z Villarrealem (2:3) i Gironą na Montilivi (2:4).

Ale w futbolu miniona kampania jest niczym dekada wstecz. Aktualnie Rüdiger prezentuje się jednak wyśmienicie. Z drugiej strony – Militão będzie musiał w środku trasy wsiąść do pociągu jadącego z maksymalną prędkością. Poza rewanżem z City, cztery dni później Los Blancos czeka El Clásico. A w takich starciach nie ma miejsca na eksperymenty.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

REKLAMA