„Bądźcie bardzo ostrożni. To są mecze towarzyskie”. Taka wiadomość była wypisana na tablicy w szatni Valdebebas i szeptana do ucha zawodnikom przed ich wyjazdami na zgrupowania reprezentacji. To, co wydarzyło się w listopadzie, postawiło cały klub w stan gotowości w związku z meczami z udziałem graczy Realu Madryt, które mają być rozegrywane do przyszłego wtorku.
Podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej Real Madryt ucierpiał jak nigdy dotąd. Camavinga doznał poważnej kontuzji po przypadkowym wejściu Dembelé, a kilka godzin później Vinícius po brutalnym wślizgu Dawinsona Sáncheza musiał opuścić boisko z wyraźnymi oznakami poważnej kontuzji. Badania wykazały, że doznał zerwania ścięgna w lewej nodze i że będzie mógł wrócić do gry w piłkę dopiero w połowie lutego, czyli mniej więcej wtedy, na kiedy zapowiadano też gotowość francuskiego pomocnika. Obaj jednak już w styczniu byli do dyspozycji Ancelottiego.
Kontuzje są częścią futbolu i niezależnie od tego, jak bardzo jesteś ostrożny, nigdy nie wiesz, kiedy mogą ci się przytrafić, jak to miało miejsce w przypadku Camavingi, który złapał ją na treningu. Obecnie klubowi chodzi o to, aby nie wywierać presji na zawodnikach i żeby sami piłkarze również odpowiednio zarządzali swoimi siłami. Ancelotti i jego zespół wiedzą, jak dużo grania jeszcze czeka zespół. Jakakolwiek kontuzja jest zawsze niepożądana, ale jeszcze bardziej, gdy nadchodzą spotkania decydujące o tytułach. Teraz prawie nie będzie czasu na powrót do zdrowia.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się