Vinícius nie uznaje półśrodków. Jego wyższość czysto piłkarska, która przekłada się na sześć bramek zdobytych w czterech ostatnich meczach, idzie w parze z niespotykanym jak na napastnika gradem żółtych kartek. Brazylijczyk był upominany przez arbitra w każdym z tych czterech ostatnich meczów, z powodu kartki w starciu z Osasuną będzie pauzował w następnej kolejce z Athletikiem Bilbao i do gry w klubie wróci dopiero 9 kwietnia na pojedynek z Manchesterem City.
Łatwość, z jaką odebrał piłkę Alejandro Catenie, wyprowadził Królewskich na prowadzenie i regularnie nękał linię defensywną Osasuny, była równie duża jak ta, z jaką zapracował sobie na żółtą kartkę, gdy wskazał palcem na sędziego Martíneza Munuerę i zaczął śmiać się z jego decyzji. A przecież mając na koncie cztery żółte kartki i w miarę ustawiony mecz w Pampelunie, dużo lepszym rozwiązaniem byłoby wykartkowanie się nie na Athletic Bilbao, ale na przykład na Mallorcę i tym samym odpocząć przed rewanżem z City i Klasykiem z Barceloną.
Problem w tym, że Vini ewidentnie nie potrafi sobie odpuścić. Nawet po zdobytych wczoraj bramkach w pierwszej kolejności kierował się do trybun na El Sadar, wskazując palcem na ucho i odpowiadając w ten sposób na prowokujące przyśpiewki. Ponadto w momencie schodzenia z boiska, gdy w jego miejsce miał wejść Arda Güler, Carlo Ancelotti i sztab techniczny Realu Madryt musieli gu uspokajać, aby przypadkiem nie dostał drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartki.
Carletto ma świadomość tego, że ma nad czym pracować z Viníciusem i jego pedagogiczne podejście wybrzmiało na pomeczowej konferencji prasowej: „To decydujący zawodnik, ale presję z otoczenia musi kontrolować trochę lepiej”. W podobnym tonie po zakończeniu meczu wypowiedział się także były trener Los Blancos, Bernd Schuster: „Zaczął fenomenalnie, ale później zaczęły go kusić inne mniejsze rzeczy i sam się wyłączył z meczu”.
Grad żółtych kartek
Analizując żółte kartki otrzymane przez Viníciusa, można się przekonać, że w większości dotyczą one akcji niezwiązanych z samą grą. Na pięć, jakie otrzymał w tym sezonie La Ligi, trzy były wynikiem protestów u arbitra lub dyskusji z rywalem. Nawet ostatnia przepychanka z Óscarem Minguezą w meczu z Celtą Vigo była zbyt wyolbrzymioną reakcją na po prostu taktyczne zatrzymanie akcji przez rywala, za które sam z miejsca otrzymał żółtą kartkę.
W poprzednim sezonie brazylijski atakujący dwukrotnie pauzował w La Lidze z powodu nadmiaru żółtych kartek. Obejrzał ich w sumie 16, co było najwyższym wynikiem w całym zespole. Ogólnie podczas swojej dotychczasowej kariery w Realu Madryt zdobył 77 bramek i otrzymał 42 kartki, z których 45% (dokładnie 19) wynikało z protestów, dyskusji lub gry na czas.
Komentarze (68)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się