Real Madryt żyje nie tylko transferem Kyliana Mbappé. Klubowa maszyna się nie zatrzymuje, a planowanie następnego sezonu wkracza w decydującą fazę, zwłaszcza w przypadku przedłużeń kontraktów. Okoliczności operacji dotyczącej Francuza i fakt, że trafi on do Madrytu po wygaśnięciu umowy z jego obecną drużyną, Paris Saint-Germain, mogą stać się powszechne w najbliższej przyszłości. Strategia odnawiania kontraktów, długoterminowych zakupów i zawodników znajdujących się pod kontrolą klubu z możliwością powrotu oznacza, że przyszłe cele mogą poczekać wystarczająco długo, by uniknąć operacji, które mogłyby być szkodliwe dla budżetu i porządku w szatni.
Sprawa Alphonso Daviesa jest tego najlepszym przykładem. Zawsze szanując Bayern Monachium i robiąc to, co robią wszystkie kluby, czyli rozmawiając z ludźmi z otoczenia piłkarzy, którymi są zainteresowani, włodarze Królewskich wiedzieli, jak grać w tych negocjacjach swoimi atutami. Real ustawił Kanadyjczyka w idealnej sytuacji. Dość powiedzieć, że w tym momencie piłka znajduje się po stronie madryckiego klubu. Gracz wie o zainteresowaniu ze stolicy Hiszpanii, Bayern również, a rzeczywistość jest taka, że z każdym kolejnym dniem jego przyszłość coraz bardziej wydaje się być związana z występami na Santiago Bernabéu.
Monachijczycy są zdeterminowani, żeby sprzedać lewego obrońcę, ponieważ wydaje się jasne, że Davies nie chce przedłużyć kontraktu wygasającego w 2025 roku. Niemiecki klub uważa, że niemożliwe jest zagwarantowanie mu takich warunków, jakich się domaga, żeby zostać w stolicy Bawarii. Mówi się o kwocie 50-70 milionach euro i jest to cena ustalona przez Bayern w razie jego odejścia nadchodzącego lata. Są to nieprecyzyjne sumy, których w tej chwili Los Blancos nie zamierzają wykładać.
Najważniejsze pytanie brzmi następująco – czy w drużynie istnieje pilna potrzeba dokonania poważnych wydatków przed następnym sezonem? W tym momencie odpowiedź, której udzielono na nie w Valdebebas, jest taka, że można poczekać do końca kontraktu Daviesa. Nie ma pośpiechu. I to nie biorąc pod uwagę Miguela Gutiérreza, który może pojawić się w każdym momencie, a jego nazwisko znajduje się w gronie piłkarzy, których los dzierży w swoich rękach Realu Madryt.
Z Ferlandem Mendy’m i Franem García, którzy mają obowiązujące umowy z klubem (odpowiednio do 2025 i 2027 roku), lewa strona defensywy jest dobrze obsadzona zawodnikami dającymi pewną gwarancję jakości. Taka jest percepcja klubu. Oczywiście przyjście Daviesa tylko poprawiłoby stan rzeczy i zwiększyło konkurencję, ale Francuz i Hiszpan realizują swoje porozumienia, grając na wysokim poziomie. Problemem może być presja wywierana na Kanadyjczyku i to, jak skomplikowana będzie jego dalsza kariera w bawarskiej ekipie.
Bayern jest jednym z tych klubów, które nie czekają do czerwca z nakreśleniem kształtu kadry na nową kampanię. Mając w pamięci przypadek Davida Alaby, który w połowie grudnia ogłosił, że nie przedłuży kontraktu, nie byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby mistrzowie Niemiec oficjalnie umieścili Alphonso na liście transferowej w najbliższych tygodniach, czyli w momencie, w którym wydaje się, że Królewscy staraliby się zbić jego cenę. Gra o Daviesa toczy się już od ponad roku i może potrwać kolejnych dwanaście miesięcy. Bez pośpiechu, ale i bez ustanku.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się