– Ten facet… on jest godny podziwu. Nie jestem sympatykiem Realu Madryt, o czym wszyscy wiedzą. Ale gdy zobaczyłem go pierwszy raz w meczu reprezentacji Anglii wiedziałem, że to jest to. To było spotkanie z San Marino, jeśli się nie mylę. To nieważne, bo on i tak chciał dostawać każdą piłkę.
– Za każdym razem, gdy go widzę, bije od niego pewność siebie. Nie widać u niego strachu. Nigdy nie boi się odpowiedzialności, chce być pod grą. Uważam też, że trzeba wielkie słowa należą się jego trenerom. Ancelotti postawił na niego w systemie 4-3-1-2 i Jude wypełnił powierzoną mu misję.
– Zawsze będę opowiadał ludziom, że miałem okazję grać we Włoszech, Francji, Stanach Zjednoczonych i Hiszpanii. Piłkarzom jest trochę łatwiej w Anglii, bo presja, którą musisz znosić w Hiszpanii… czyni to wszystko jeszcze bardziej wyjątkowym.
– Każdego wieczoru masz program poświęcony o Realu Madryt czy Barcelonie. Gazety zawsze poświęcają kilka stron Realowi. Presja, prasa… Zdajesz sobie sprawę, jak olbrzymie będą oczekiwania, gdy bierzesz „piątkę”, która należała do Zinédine'a Zidane'a. Później celebrujesz gola w swój tradycyjny sposób i mówisz do siebie: „Dobra robota, stary”.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się