„Nie liczymy punktów. Nie robimy takich obliczeń. Mamy przewagę i musimy ją wykorzystać. Oczywiście liga jest w naszych rękach i nie możemy zawieść. Każdy mecz jest bardzo ważny. Chyba z 15 dni temu powiedziałem, że im szybciej dojdziemy do 80 punktów, tym bliżej będziemy mistrzostwa. To nie oznacza, że wygrywasz mistrzostwo z 80 punktami, bo do tego potrzeba większej liczby punktów, ale wtedy jesteś bliżej”. W ten sposób Carlo Ancelotti na konferencji prasowej przed meczem z Sevillą wyjaśnił, jak postrzega korzystną sytuację w ligowej tabeli, w której Królewscy prowadzą z 6 punktami przewagi nad Gironą, 8 nad Barceloną i 13 nad Atlético.
Według włoskiego szkoleniowca, twórcy konkurencyjnej i niebywale odpornej drużyny (ostatnia kontuzja kostki Joselu była już 30. urazem w tym sezonie), Real Madryt musi przynajmniej utrzymać taką przewagę do ligowego Klasyku na Santiago Bernabéu, który odbędzie w kwietniu (20 lub 21). Będzie to 32. kolejka i do końca kampanii będzie pozostawało tylko sześć spotkań. Do tego czasu Ancelotti chce, by jego podopieczni skupili się na Lidze Mistrzów (pod warunkiem, że wyeliminują RB Lipsk w 1/8 finału i przebrną przez ćwierćfinałowe starcia, które zostaną rozegrane 9 lub 10 kwietnia oraz 16 lub 17, na pięć bądź na cztery dni przed rywalizacją z Barceloną).
Los Blancos mają obecnie na koncie 65 punktów. Do osiągnięcia wspomnianych 80 oczek brakuje im 15 punktów, o które będą musieli powalczyć przed konfrontacją z zespołem Xaviego. Nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ czekają ich trzy trudne potyczki ze względu na poziom rywala i wrogą atmosferę trybun, z jaką przyjdzie im się zmierzyć. Zaczną już w najbliższą sobotę z Valencią. W następnej serii gier będą gościć w Madrycie Celtę Vigo, która bije się o utrzymanie. Później przyjdzie czas na stanięcie w szranki z Osasuną na El Sadar. Po marcowej przerwie na reprezentacje na Bernabéu przyjedzie Athletic, a w kolejnym tygodniu Vinícius i spółka udadzą się na Majorkę, gdzie zagrają ze świeżo upieczonym finalistą Pucharu Króla (14 lub 15 kwietnia).
Tydzień później przy Concha Espina 1 zamelduje się Blaugrana. Carletto chce, żeby do tego momentu jego ekipa utrzymała albo jeszcze bardziej zdystansowała grupę pościgową. I dojechała do magicznej granicy 80 punktów. Wie, że walka o miejsca gwarantujące awans do europejskich pucharów i zaciekła batalia o zachowanie ligowego bytu będą oznaczać, że rywale będą po drodze tracić punkty.
Real rozgrywa fantastyczny sezon. W 26 ligowych kolejkach przegrał tylko raz (1:3 z Atlético na Cívitas Metropolitano w 6. serii gier), zanotował 20 zwycięstw i 5 remisów. Strzelił 54 gole i stracił zaledwie 16. Jest to najmniejsza liczba straconych bramek po 26 kolejkach w całej historii La Ligi. Ale Ancelotti nie chce pozostawiać niczego losowi. Królewscy w ostatnich czterech kampaniach, w których zdobywali mistrzostwo, wygrywali w 10 z 13 ostatnich kolejek. To imponujący wynik. I to pomimo faktu, że trener z Reggiolo musiał modyfikować swoje założenia w zależności od kontuzji, nieobecności i zawieszeń, z którymi drużyna borykała się przez prawie osiem miesięcy rozgrywek.
Ancelotti, kiedy chce być jasno zrozumiany w danej sprawie, niczego nie ukrywa. A tym razem ma klarowny plan – pięć zwycięstw w pięciu następnych spotkaniach. Wówczas miałby swoje 80 punktów w kieszeni, a tytuł mistrzowski byłby nieco bliżej.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się