Kepa czy Łunin? Łunin czy Kepa? Carlo Ancelotti trzymał wszystkich w niepewności przez długi czas, a jego słowa w tej sprawie często bywały bardzo mętne. Ten etap już jednak na dobre za nami. Andrij swoją postawą wywalczył sobie pierwszy skład, Kepa zaś poszedł w odstawkę. Ukrainiec wystąpił w dziewięciu z dziesięciu ostatnich spotkań. Kluczowy okazał się Superpuchar Hiszpanii. Kepa zagrał wówczas w półfinale z Atlético, ale jego występ wzbudził wątpliwości. W finale między słupkami stanął już Łunin, który od tamtej pory wystąpił we wszystkich spotkaniach z wyjątkiem starcia z Almeríą. W potyczce z Sevillą wyprzedził Baska pod względem liczby występów w tym sezonie.
W konfrontacji z Andaluzyjczykami Andrij nie miał dużo pracy. Gdy jednak już trzeba było ją wykonać, była bardzo intensywna. Interwencja po strzale z bliska Isaaca Romero była niewątpliwie jedną z najlepszych w karierze 25-latka. Według różnych wyliczeń prawdopodobieństwo strzelenia gola w tamtej sytuacji wynosiło około 90%. Wtedy jednak bramka stała się mała, a Andrij wielki. Jego stopa uczyniła prawdziwy cud. To była jedyna parada bramkarza w tym spotkaniu, ale jej znaczenie było absolutnie kluczowe.
Łunin zbudował sobie mocną pozycję, z którą wiążą się dwie rzeczy. Po pierwsze na stałe w pokonanym polu pozostaje Kepa. Po drugie zaś trudno nie zastanawiać się, co dalej, gdy do pełni sprawności wróci Thibaut Courtois. Z jednej strony Belga wyczekuje się z niecierpliwością. Z drugiej jednak jego nieobecność przestała być postrzegana jako krwawiąca obficie rana. Łunin daje wystarczająco dużo argumentów, by przedłużyć z nim kontrakt. Ukrainiec jest szczęśliwy zarówno w klubie, jak i mieście. Pytanie jednak, jaka rola czeka go, kiedy Thibaut będzie już gotów do gry.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się