Członkiem tamtej zwycięskiej ekipy był Jesús Navas. Obecny kapitan zespołu miał wówczas 23 lata i nie zdążył jeszcze zdobyć z reprezentacją mistrzostwa świata w RPA. Wspomnienie tamtego dnia ma pełne prawo być dla niego wyjątkowo mgliste, nawet pomimo faktu, że udało mu się zaliczyć asystę przy golu Adriano na 1:0. Wyrównać zdołał następnie Raúl, ale bramki Romarica i Kanouté sprawiły, że to goście prowadzili do przerwy 3:1. W drugiej połowie Real dogonił rywala za sprawą Higuaina i Gago, ale decydujące słowo należało do Renato. W podstawowym składzie gospodarzy wystąpił wówczas rzecz jasna Sergio Ramos, który w najbliższy weekend będzie miał okazję wrócić na stare śmieci.
Poza wspomnianym Navasem i Fazio, który w wieku 36 lat reprezentuje barwy Salernitany, wszyscy piłkarze Sevilli, jacy zagrali lub przebywali wtedy na ławce, zdążyli zawiesić buty na kołku. Jesús występował wówczas jeszcze jako skrzydłowy, nim Pep Guardiola w 2017 roku zrobił z niego prawego obrońcę z konieczności. Przed kolejnym sezonem Navas wrócił do Sevilli, gdzie na dobre osiadł na tej pozycji.
W ciągu minionych 15 lat nietrudno znaleźć momentami wręcz druzgocące klęski Andaluzyjczyków, by wspomnieć choćby o 3:7 z sezonu 2013/14, 0:4 dwa lata później, czy 0:5 w kampanii 2017/18. Choć Real podejdzie do potyczki osłabiony brakiem kilku podstawowych zawodników, walka z przeznaczeniem wciąż wydaje się bardzo trudnym zadaniem.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się